"Dziennik": Politycy PO otrzymują instrukcje z rządu, jak rozmawiać z mediami
- Wolałbym, aby te informacje okazały się nieprawdziwe - przyznał Kamiński.
Kamiński podkreślił, że przygotowywanie przez komórkę rządową dokumentów mających szkodzić prezydentowi jest "niedopuszczalne z punktu widzenia konstytucji i prawa".
Według niego, gdyby takim czarnym PR-em zajmowała się jakaś komórka wewnątrz PO, to mielibyśmy do czynienia tylko ze skandalem moralnym. Natomiast, jak dodał, jeśli zajmuje się tym rząd - mamy do czynienia z naruszeniem prawa.
Kamiński nie umiał powiedzieć, czy została złamana ustawa o partiach politycznych, ale w jego ocenie, to co robi w tym zakresie KPRM, to "robota czysto partyjna, nie rządowa". Jak podkreślił, jest wysoce niepokojące, że kiedy Donald Tusk publicznie mówi o dobrej woli we współpracy z prezydentem, jego Kancelaria pracuje nad czarnym PR-em wobec głowy państwa.Zdaniem Kamińskiego, doniesienia "Dz" świadczą, że Tusk już prowadzi kampanię wyborczą i zajmuje się "opluwaniem rywala", w dodatku za pieniądze podatników.
"To atak na prezydenta" - Czy instrukcje dla posłów PO wskazujące, jak mają wypowiadać się w mediach, są podobne do tego co robiło PiS? Czy się dobrze nauczyli? - spytał w Poranku
TOK FM Paweł Wroński. - Myśmy mieli oczywiście lepsze - powiedział
Jan Dziedziczak, były rzecznik prasowy w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Prawo i Sprawiedliwość miało takie momenty, ze przygotowywało różne warianty wypowiedzi - przyznał Jan Dziedziczak. - Z tą różnicą, że robiła to partia, robiło to biuro prasowe PiS. Tutaj robi to departament w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - dodał. - Tam jest ogóle bardzo dziwna sytuacja: jest rekordowa liczba 12 ministrów w Kancelarii Premiera (...) i prawie połowa z nich zajmuje się mediami. (...) Powstał dodatkowy departament, który zajmuje się PR-em - powiedział Dziedziczak.
Jak stwierdził, zamiast np. zatrudniać merytorycznych urzędników, czy podwyższać pensję urzędnikom, którzy walczą o środki unijne, rząd tworzy departament komunikacji społecznej. Jego pracownicy stawiają głównie na to, by atakować prezydenta Kaczyńskiego - uważa były rzecznik. - Może chodzi o kampanię prezydencką Donalda Tuska?
Jak zaznaczył Dziedziczak, instrukcja dla posłów PO wskazuje, by mówić, że prezydent jest kłótliwy; jest liderem PiS, co osłabia urząd prezydenta itd. - Czy to jest związane z pracami rządu, z pracami administracji publicznej? - pytał Dziedziczak.
Posłowie PO przysięgali, że nie ma instrukcji Bardzo zabawne jest to, jak niektórzy posłowie - a jest kilku takich zapewniają i przysięgają, że nie ma takich instrukcji - powiedział Dziedziczak. Na uwagę, że posłowie PiS robili tak samo, były rzecznik odpowiedział: - Ja nigdy nie przysięgałem, że jakiś dokumentów nie ma. Państwo mnie przez p[półtora roku pracy rzecznika rządu na kłamstwie nie przyłapali.
Zdaniem byłego rzecznika rząd wartościuje członków swojego gabinetu. - Do szeregowego posła PO idą wskazówki z rządu, jak ma się wypowiadać, a do konstytucyjnego ministra, czy wicepremiera z
PSL - nie idą - powiedział.
Chlebowski: To nie instrukcje, ale monitorning To nie instrukcje, ściągi, ale monitorning wypowiedzi członków rządu i PO - w ten sposób szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski odniósł się do środowej publikacji "Dziennika". Gazeta napisała, że Kancelaria Premiera wysyła do polityków PO "przekazy dnia" - instrukcje, jakimi słowami rozmawiać z mediami.
- To nie są instrukcje, jak się posłowie mają zachowywać. To tylko monitoring wypowiedzi polityków rządowych, jak i polityków PO. To nie jest tak, że to są sugerowane przekazy, których mają używać posłowie PO - powiedział Chlebowski w środę dziennikarzom w Sejmie. Jak dodał, takie informacje codziennie są rozsyłane przez Kancelarię Premiera do członków rządu, a na jego prośbę - także do klubu Platformy Obywatelskiej.