Gerrod Henderson, amerykański koszykarz, który kilka miesięcy temu był gwiazdą Polskiej Ligi Koszykówki w Anwilu Włocławek, ale opuścił ją w atmosferze skandalu, teraz chce do niej wrócić.
Henderson, świetny rozgrywający, w ub. sezonie w Anwilu Włocławek grał doskonale - był uważany za jednego z najlepszych koszykarzy ligi. Kilka miesięcy temu - tuż przed najważniejszą częścią rozgrywek - otrzymał propozycję od ukraińskiego zespołu Azovmasz Mariupol. Tam skuszono go wielkimi pieniędzmi - jego miesięczna gaża przekraczała 40 tys. dolarów. We Włocławku była o połowę mniejsza.
Henderson postawił swój polski klub w sytuacji bez wyjścia: nieoficjalnie wiadomo, że zapowiedział, iż jeśli Anwil nie pozwoli mu odejść, będzie grał źle. Ówczesny trener włocławian Ales Pipan był wtedy wściekły - odsunął go od zespołu. Później włocławianie nie mieli wyjścia - zaakceptowali odejście swojego lidera, a to skończyło się spektakularną porażką w play-off. Włocławski klub z Hendersonem w składzie był najlepszy w lidze. Już bez Amerykanina przegrywał mecz za meczem i nie awansował do półfinału ekstraklasy.
W tym samym czasie Henderson, który stał się symbolem lekceważenia polskich klubów przez obcokrajowców, w ukraińskiej drużynie nieźle zarabiał, ale grał niewiele.
Teraz - mimo obowiązującego przez kolejny rok kontraktu z Azovmaszem - za wszelką cenę chce wrócić do Włocławka i to nawet za mniejsze wynagrodzenie. A Anwil rozważa jego zatrudnienie - według informacji "Gazety" obie strony już ustalił warunki nowego kontraktu.