Francja będzie naciskać na Polskę, by Kaczyński podpisał traktat

awe, AFP
01.07.2008 , aktualizacja: 01.07.2008 17:19
A A A Drukuj
Francja będzie naciskać, by prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński, używając argumentu, że bez nowego traktatu dalsze rozszerzenie UE jest niemożliwe - ujawniły wysokie źródła w Pałacu Elizejskim. Francja proponuje Polsce rozmowy o sposobie wyjścia z pata po odrzuceniu przez Irlandię traktatu i zapowiedzi polskiego prezydenta, że jego podpisywanie w tej sytuacji "jest bezcelowe". Kaczyński skrytykował też Komisję Europejską, która nawołuje go podpisania traktatu.
- Prezydent Kaczyński nie był łatwym partnerem w negocjacjach nad Traktatem Lizbońskim. Podejmiemy z nim dyskusję - dodały te źródła. - Najlepszym argumentem by przekonać do ratyfikacji traktatu jest rozszerzenie Unii. Dla Polski bardzo ważne jest przecież dalsze rozszerzenia o Bałkany Zachodnie, a pewnego dnia ewentualnie także o Ukrainę - kontynuowały źródła na wysokim szczeblu w Pałacu Elizejskim, reagując na wypowiedź prezydenta Kaczyńskiego.

Francja zaniepokojona słowami Kaczyńskiego

- Na tę chwilę podpisywanie traktatu jest bezcelowe - powiedział w wywiadzie prezydent Lech Kaczyński, który ma opinię eurosceptyka. Wypowiedź Lecha Kaczyńskiego dla "Dziennika" wywołała poruszenie w Europie. W szczególne zaniepokojenie wprowadziła ona polityków francuskich. Kraj ten w lipcu obejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej. - Przecież prezydent nie może się sprzeciwić woli parlamentu, zwłaszcza po ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce - powiedziały źródła w Paryżu.

- Bez wątpienia chcemy prowadzić rozmowy z polskimi władzami na najwyższym szczeblu o tym, jak wyjść z tej sytuacji - powiedział rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Eric Chevallier. Podkreślił, że Polska jedynie czasowo zawiesiła swoja decyzję o ratyfikacji traktatu. Polski podpis pod dokumentem staje się bowiem kluczowy dla 27 członków wspólnoty.

L. Kaczyński: KE nie jest upoważniona do oceny decyzji przywódców państw

- Komisja Europejska jest organem Unii Europejskiej chyba nieupoważnionym do tego, żeby oceniać decyzje poszczególnych przywódców państw. Przy całym szacunku; mam olbrzymi szacunek i sympatię dla przewodniczącego (Komisji) Jose Barroso - podkreślił Lech Kaczyński.

Komisja Europejska dała do zrozumienia, że oczekuje od Polski kontynuowania procesu ratyfikacji.

Jak wyjść z impasu?

12 czerwca w referendum Irlandczycy zdecydowali odrzuceniu Traktatu z Lizbony. Irlandzkie "nie" sprawiło, że dalszy los dokumentu stał się niepewny. Jego przyjęcie wymaga bowiem ratyfikacji przez wszystkie 27 krajów Unii.

Francja zapowiedziała, że jednym z zadań jej przewodnictwa będzie "wyjście z impasu" instytucjonalnego po odrzuceniu w Irlandii Traktatu Lizbońskiego, który przewiduje reformę unijnych instytucji w rozszerzonej Unii. W tym celu prezydent Francji Nicolas Sarkozy przewiduje wizytę w Dublinie 21 lipca (planowaną wcześniej na 11 lipca).

- Będziemy próbować zapobiec temu, by kryzys w Irlandii rozszerzył się na inne kraje, na przykład na Czechy i Polskę i będziemy szukać już na szczycie w październiku miękkiego lądowania dla Irlandii - powiedziały źródła francuskie.

Miękkim lądowaniem, zdaniem Paryża, byłoby ponowna ratyfikacja traktatu przez Irlandię. - Perspektywa ponownego głosowanie to przecież wybór, którego dokonała sama Irlandia już w przeszłości - oceniły źródła, przypominając, że Dublin powtórzył w 2002 roku referendum w sprawie Traktatu z Nicei, odrzuconego w pierwszym plebiscycie rok wcześniej.

Źródła francuskie powtórzyły: dla Francji "to był wielki błąd, że rozszerzyliśmy Unię bez uprzedniej reformy instytucjonalnej. Nie wolno nam tego błędu powtórzyć".

Użyją argumentu rozszerzenia

Zapowiedziały, że podobnego "argumentu rozszerzenia" Paryż będzie używać w rozmowie z Czechami, które wciąż nie ratyfikowały Traktatu Lizbońskiego. Podkreśliły, że obecnie obowiązujący Traktat z Nicei został sporządzony dla 27 krajów i ani jednego więcej.

Paryż zapewnia, że nie chce żadnych nowych podziałów w Europie i będzie starał się utrzymać 27 krajów UE razem. - Europa dwóch prędkości, być może kiedyś będzie mieć miejsce w dalszej perspektywie, ale najpierw musimy spróbować utrzymać wszystkich, całą rodzinę europejską razem - powiedziały źródła.

- Kilkanaście lat po upadku Układu Warszawskiego i "pięć lat po nowym rozszerzeniu UE nie chcemy, by Polska była powodem nowych podziałów w Europie - powiedziały źródła.

Traktat Lizboński, który był odpowiedzią UE na porażkę z przyjęciem eurokonstytucji, ratyfikowały dotychczas parlamenty 19 krajów UE. Na szycie w czerwcu przywódcy państw i rządów "27" zdecydowali, że ratyfikacja ma być kontynuowana w pozostałych krajach.

- Celem przewodnictwa francuskiego będzie szukanie rozwiązania kryzysu instytucjonalnego w Unii - znalezienie rozwiązania, a nie rozwiązanie (kryzysu) w ciągu najbliższych 6 miesięcy - zapowiedział we wtorek prezydent Nicolas Sarkozy, świadom, że rozwiązanie kryzysu może zająć więcej czasu.

Podziel się