Maleszka - historia zdrady
Stasiński: To Kaczorowski za to odpowiadał - Każdy inaczej pamięta tamte okoliczności. Uważam, że to brzydkie, co zrobił pan Kaczorowski. Jeżeli tak było, że rzeczywiście oni świadomie drukowali jego recenzje - o czym ja w ogóle nie pamiętam - to właśnie pan Kaczorowski za to wówczas odpowiadał. To była jakaś jedna recenzja. (...) Wtedy pan Kaczorowski nie protestował i, o ile wiem nigdy, kiedy odchodził z gazety nie podał tego jako przyczyny odejścia - tak zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Piotr Stasiński odniósł się do wypowiedzi Aleksandra Kaczorowskiego w
TVP Info.
Także Piotr Pacewicz, wicenaczelny "Gazety", nie wiedział, że Maleszka opublikował tekst już po ujawnieniu jego kontaktów z
SB.
Kaczorowski: Maleszka opublikował tekst pod pseudonimem - To nie jest prawda, że Maleszka miał zniknąć z łamów "Gazety", kiedy sprawa wyszła na jaw jesienią 2001 roku. I to nie jest prawda, że jego praca miała sprowadzać się wyłącznie do tego, że on będzie w domu przesyłane e-mailem teksty redagował. Ale ja o tym wiem, bo wtedy byłem bezpośrednim przełożonym Maleszki, byłem szefem działu publicystyki - powiedział w niedzielę w TVP Info Aleksander Kaczorowski.
Kaczorowski twierdził, że Maleszka po 2001 miał nadal być redaktorem "Gazety". Jednak na poparcie swej tezy wymienił tylko jeden tekst, który ukazał się w "Gazecie" z podpisem "Elem". Chodzi o artykuł "Gazety Świątecznej" z 1-2 czerwca 2002 roku pt. "Niemieckie spory". Jest to recenzja książki Wojciecha Pięciaka "Niemiecka pamięć. Współczesne spory w Niemczech o miejsce III Rzeszy w historii, polityce i tożsamości (1989-2001)".
Oświadczenie redaktorów naczelnych "Gazety Wyborczej" ws. Maleszki