Mugabe wygrał wybory w Zimbabwe

Robert Mugabe wygrał wybory prezydenckie w Zimbabwe. Dotychczasowy prezydent, który rządzi krajem od 28 lat, został już zaprzysiężony na szóstą kadencję. "To żart roku" - komentuje opozycja.
Mugabe wygrał we wszystkich 10-ciu prowincjach kraju. Komisja wyborcza poinformowała, że oddano na niego ponad 2 miliony 150 tysięcy głosów, podczas gdy lider opozycji Morgan Tsvangirai uzyskał przeszło 230 tysięcy głosów. Tsvangirai przed tygodniem wycofał się z wyścigu w obawie o życie swoje i swoich współpracowników. Według przedstawicieli jego partii, w czasie kampanii wyborczej zginęło 90 osób. Opozycjoniści mówią także o przypadkach zastraszania.

Komisja wyborcza stwierdziła jednak, że Tsvangirai zbyt późno zrezygnował i jego nazwisko musiało zostać na kartach do głosowania.

W pierwszym komentarzu po ogłoszeniu rezultatów, rzecznik opozycyjnego Ruchu na rzecz Zmian Demokratycznych Nelson Chamisa określił wynik wyborów jako "żart roku i akt desperacji ze strony reżimu".

Na wyniki zareagowała też społeczność międzynarodowa. Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice wezwała Chiny i inne światowe mocarstwa do zdecydowanej reakcji skierowanej przeciwko Mugabemu. Dotychczas Chiny, Rosja i RPA ustawicznie blokowały wprowadzenie sankcji ONZ wobec Zimbabwe.

Z kolei kanclerz Niemiec Angela Merkel wezwała Unię Afrykańską do wyciągnięcia konsekwencji wobec Mugabego. Dodała, że jako prezydent stracił on wszelką legitymację do sprawowania władzy. Merkel określiła wybory w Zimbabwe mianem farsy.

Wybory w Zimbabwe potępiły Stany Zjednoczone i Unia Europejska. George Bush zapowiedział wprowadzenie sankcji wobec Zimbabwe, a dyplomacja Włoch nie wykluczyła wycofania swojego ambasadora z tego kraju.