- To było dobre spotkanie. Miało jednak charakter prywatny - powiedział rzecznik Białego Domu Gordon Johndroe, tłumacząc, dlaczego nie może poinformować, o czym minister Fotyga rozmawiała z Hadleyem.
Szefowa kancelarii prezydenta RP odbyła też tego samego dnia spotkanie z dyrektorem wydziału ds. Europy i Eurazji w Departamencie Stanu Danielem Friedem. Departament także odmówił wszelkich komentarzy na jego temat.
Poprzedniego dnia towarzyszący minister Fotydze dyrektor Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP
Mariusz Handzlik mówił, że w rozmowach z administracją
USA poruszy ona sprawę tarczy antyrakietowej i toczących się rozmów na temat ewentualnej lokalizacji jej bazy w Polsce.
Nieoficjalnie PAP dowiedział się, że administracja prezydenta Busha - jak to określiło dobrze poinformowane źródło w Waszyngtonie - liczy na pomoc prezydenta Lecha Kaczyńskiego w przekonaniu rządu polskiego do przyjęcia amerykańskiej oferty pomocy w modernizacji armii polskiej.
Pomoc taką rząd RP stawia jako warunek zgody na tarczę.
W Warszawie premier Donald Tusk pytany, czy nie wierzy, że wizyta Fotygi może okazać się pomocna, odparł, że "w tych sprawach najważniejszy jest profesjonalizm, pełna koordynacja".
- Gdyby wszyscy hurmem rzucili się do negocjacji w sprawie tak delikatnej jak tarcza, to wyobraźnia podpowiada chyba najlepiej, jaki bałagan by z tego powstał. Także ja wszystkim ludziom życzliwym dziękuję za pomoc, ale będę o nią prosił wtedy, kiedy będę jej potrzebował. W tej sprawie pomoc pani minister Fotygi nie jest mi potrzebna - oświadczył szef rządu.