Wałęsa: Wolałbym mieć do czynienia z Bolkiem niż z Kaczyńskimi

26.06.2008 22:36
Lech Wałęsa jeszcze hołubiony przez braci Kaczyńskich. Na zdjęciu: Lech Kaczyński z Lechem Wałęsą na II Zjeździe 'Solidarności' w 1990 r.

Lech Wałęsa jeszcze hołubiony przez braci Kaczyńskich. Na zdjęciu: Lech Kaczyński z Lechem Wałęsą na II Zjeździe 'Solidarności' w 1990 r. (Fot. Mieczysław Michalak / AG)

- Postawa tego Bolka była znacznie lepsza niż Kaczyńskiego. Ten Bolek w swoim działaniu nie był tak ohydny jak Kaczyński dzisiaj - mówił były prezydent Lech Wałęsa w wywiadzie dla TVN 24. Odniósł się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział, że w 1990 r. widział oryginalne donosy TW Bolka, ale nie ujawnił tego, bo dzięki Wałęsie chciał dojść do władzy.

Raport: Wałęsa kontra IPN



W wypowiedzi dla TVN24 Wałęsa wyraził przypuszczenie, że donosy TW "Bolek" mogą pochodzić z podsłuchów, którym SB przypisała taki kryptonim. Zdaniem b. prezydenta esbek podsłuchujący jego rozmowy z lat 70. - a był już wtedy przywódcą robotniczego protestu na Wybrzeżu - "robił jakieś materiały i rozsyłał to po różnych teczkach".

- Pewne fragmenty sobie przypominam - przyznał też Wałęsa pytany o doniesienia "Bolka", ale uznał, że pochodzą one z jego przesłuchań. Kolejny raz kategorycznie zaprzeczył, by to on był tajnym współpracownikiem.

- Gdybym był agentem, to bym się przyznał, ale nie mogę, bo tak nie było - w ten sposób Wałęsa odniósł się do słów byłego opozycjonisty, dziś posła PO Andrzeja Czumy mówiącego, że Wałęsa już w książce "Droga Nadziei" wspomniał, iż "nie wyszedł czysty" z kontaktów z SB i powinien był dawno temu przyznać się do tego epizodu, co dziś byłoby zrozumiane i wybaczone.

"Wolę już Bolka od Kaczyńskich"

Lech Wałęsa powiedział, że jeśli Kaczyński powiedział dziś prawdę i rzeczywiście w 1990 r. widział jakieś dokumenty, które uznał za donosy Wałęsy, to jest to skandal, że wówczas tego nie ujawnił. - Jeżeli siedział jak mysz pod miotłą, bo zależało mu na karierze - już za to samo powinien być wykluczony z wszelkiej działalności politycznej - mówił Wałęsa.

- Jak można z agentem pracować, i dopiero kiedy agent za kiepską pracę wyrzuca go na bruk, to on po 10 latach mówi, że wiedział, że ktoś był agentem (w 1991 r. Wałęsa zwolnił Kaczyńskich ze swojej kancelarii - przyp. red.). - To jest zdrada (...). jego trzeba pociągnąć do odpowiedzialności - podkreślał były prezydent. Dodał, że gdyby on się dowiedział, że jest ktoś taki, to od razu zrobiłby z tym porządek. - To jest człowiek, który chce dzisiaj o zaufanie walczyć? Nawet ten agent Bolek lepiej niż on postępował. Był lepszy i bardziej bym jemu zaufał niż panu, panie Kaczyński! - wykrzykiwał były prezydent.

- Ja bym wolał z tym agentem Bolkiem mieć do czynienia niż z Kaczyńskimi, bo oni nóż w plecy wkładają. Oni dla kariery są gotowi na wszystko - przymrużyć oko na zdrajców, na agentów - mówił wzburzony były prezydent.

"Teksy Bolka są całkiem, całkiem"

Wałęsa przyznał, że przeczytał już 100 stron książki IPN "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", autorstwa historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Główne tezy książki mówią o tym, że w początkach lat 70. Wałęsa był agentem SB o kryptonimie "Bolek". Akta o tym świadczące, według autorów, Wałęsa zabrał w latach 90.

- Muszę powiedzieć, że ten ubek, który pisał pod nazwą Bolek, pod tą przykrywką, to te teksty są całkiem, całkiem. Jeśli w dalszym ciągu będzie tak ładnie ten SB-ek opisywał pod kryptonimem Bolek, to ja poproszę, żeby to rzeczywiście mi przypisano, bo mi się to podoba - ironizował b. prezydent.

Wałęsa podkreślił, że dokumenty SB zawarte w książce trzeba czytać ze świadomością uwarunkowań tamtego czasu: - Ja jestem przywódcą 70 roku, próbuję bronić robotników, jestem przekonany, że nie wolno pchać do konfrontacji, bo jesteśmy nieprzygotowani, wiem jak przygotować i dalej walczyć, ale nie w tym momencie, więc hamuję poczynania, które prowadzą do wykończenia najlepszych ludzi - wyjaśnił.

- Jak popatrzymy na nazwiska, to nikt nie oberwał, nikt nie został zwolniony, żadnej kary. To te nazwiska były wymieniane, żeby ich ochronić i innych przed niebezpieczną konfrontacją, która skończyłaby się może nawet rozlewem krwi, a sensu nie byłoby, bo nie byliśmy przygotowani na zwycięstwo. Dlatego to nie są złe teksty. Albo ten ubek dawał przesłanie, wciągał nas w mądrzejsza grę, albo my byliśmy tacy dobrzy, mówiąc na podsłuchu całkiem sensowne rzeczy - powiedział Wałęsa.

Wałęsa nie zmienia jednak swojej opinii, że książka IPN jest "paszkwilem" wymierzonym w jego osobę. - Ze złośliwym komentarzem. Cenckiewicz, który nie ma pojęcia o tamtych czasach, nie ma pojęcia o strategii i przywództwie tylko bierze suchy dokument i wyrywa go z faktycznej sytuacji, jaka wtedy była - zaznaczył.

Zobacz także
  • Paweł Adamowicz Gdańscy radni pokłócili się o Lecha Wałęsę
  • Lech Wałęsa Lech Wałęsa: Prezydenta trzeba przebadać i odsunąć
  • Jarosław Kaczyński Nawet Macierewicz nie miał oryginałów donosów "Bolka"
Skomentuj:
Wałęsa: Wolałbym mieć do czynienia z Bolkiem niż z Kaczyńskimi
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje