50 złotych za trzaśnięcie drzwiami u przewoźnika TAKI

Bartłomiej Dreśliński, Katarzyna Łuka
26.06.2008 , aktualizacja: 27.06.2008 08:57
A A A Drukuj
50 zł za wejście, a za każdy przejechany kilometr 20 zł. Tyle można zapłacić za jazdę tzw. przewozem osób z napisem "TAKI" na dachu. Samochody łudząco przypominają warszawskie taksówki.
Jeśli chcesz skorzystać z usług przewozu osób lub taksówki w Warszawie - zwróć szczególną uwagę na samochody z napisem TAKI na dachu, wyglądającym niemalże jak TAXI. W środku jest kasa fiskalna, ale brak jest taksometru. Cennik znajduje się na przedniej szybie samochodu. Po dojechaniu na miejsce kierowca odczytuje kilometry z licznika samochodowego, mnoży przez 20 zł i do kwoty dodaje 50 zł za "start".



Za jazdę samochodem TAKI z Dworca Zachodniego pod redakcję portalu "Gazeta.pl", czyli za 8,8 km, kierowca zażyczył sobie od nas 230 złotych. Za przejechanie tej samej trasy normalną taksówką zapłacilibyśmy do 35 złotych.

Licencjonowany taksówkarz w Warszawie za jeden kilometr w taryfie dziennej może wziąć nie więcej niż 3 złote. Dla przewozu osób miasto nie wyznacza górnej granicy, a co za tym idzie ceny ustala rynek. Niektórzy przewoźnicy za kilometr pobierają 3 lub 4 złote, są też tacy którzy biorą 1,60 zł. Zdarzają się jednak i naciągacze, którzy licząc na naszą nieuwagę i pośpiech, życzą sobie kwot nawet dziesięciokrotnie wyższych niż licencjonowany taksówkarz.

Za naruszenie prawa przewoźnikowi grozi kara do 15 tys. złotych, a nawet odebranie licencji na prowadzenie działalności. Przewoźnik ma obowiązek poinformować nas o stawce za kilometr, ale tylko w przypadku gdy go o to zapytamy. W sytuacji, gdy po dojechaniu na miejsce okazuje się, że kierowca żąda od nas kwot dziesięciokrotnie przekraczających ogólnie przyjęte normy, a my wcześniej nie ustaliśmy z nim stawki kilometrowej, pasażer ma małe szanse na wygranie sprawy w sądzie. Zwłaszcza, gdy informacja o stawce za kilometr była wywieszona w samochodzie.



Aneta Styrnik z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, przyznaje że takie sytuacje mają miejsce. - UOKiK zajmował się jedną z korporacji, która miała koguty na dachu samochodu sugerujące, jakoby była korporacją taksówkarską, a nią nie była - mówi. UOKiK apeluje aby przed wejściem do samochodu sprawdzić ceny, które powinny być umieszczone za jedną z szyb samochodu.

Podziel się