Jeśli chcesz skorzystać z usług przewozu osób lub taksówki w Warszawie - zwróć szczególną uwagę na
samochody z napisem TAKI na dachu, wyglądającym niemalże jak TAXI. W środku jest kasa fiskalna, ale brak jest taksometru. Cennik znajduje się na przedniej szybie samochodu. Po dojechaniu na miejsce kierowca odczytuje kilometry z licznika samochodowego, mnoży przez 20 zł i do kwoty dodaje 50 zł za "start".
Za jazdę
samochodem TAKI z Dworca Zachodniego pod redakcję portalu "Gazeta.pl", czyli za 8,8 km, kierowca zażyczył sobie od nas 230 złotych. Za przejechanie tej samej trasy normalną taksówką zapłacilibyśmy do 35 złotych.
Licencjonowany taksówkarz w Warszawie za jeden kilometr w taryfie dziennej może wziąć nie więcej niż 3
złote. Dla przewozu osób miasto nie wyznacza górnej granicy, a co za tym idzie ceny ustala rynek. Niektórzy przewoźnicy za kilometr pobierają 3 lub 4 złote, są też tacy którzy biorą 1,60 zł. Zdarzają się jednak i naciągacze, którzy licząc na naszą nieuwagę i pośpiech, życzą sobie kwot nawet dziesięciokrotnie wyższych niż licencjonowany taksówkarz.
Za naruszenie prawa przewoźnikowi grozi kara do 15 tys. złotych, a nawet odebranie licencji na prowadzenie działalności. Przewoźnik ma obowiązek poinformować nas o stawce za kilometr, ale tylko w przypadku gdy go o to zapytamy. W sytuacji, gdy po dojechaniu na miejsce okazuje się, że kierowca żąda od nas kwot dziesięciokrotnie przekraczających ogólnie przyjęte normy, a my wcześniej nie ustaliśmy z nim stawki kilometrowej, pasażer ma małe szanse na wygranie sprawy w sądzie. Zwłaszcza, gdy informacja o stawce za kilometr była wywieszona w samochodzie.
Aneta Styrnik z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, przyznaje że takie sytuacje mają miejsce. - UOKiK zajmował się jedną z korporacji, która miała koguty na dachu samochodu sugerujące, jakoby była korporacją taksówkarską, a nią nie była - mówi. UOKiK apeluje aby przed wejściem do samochodu sprawdzić ceny, które powinny być umieszczone za jedną z szyb samochodu.