Maleszka - postać tragiczna

- Dzisiaj patrzę na niego jak na postać tragiczną. Człowieka, który przegrał wszystko - przyjaciół, szacunek dla samego siebie - i nie zrozumiał nic, z tego zła które wyrządził. - powiedziała Ewa Milewicz, jedna z czołowych dziennikarzy "Gazety Wyborczej", w radiu TOK FM, na temat odejścia z dziennika Lesława Maleszki, tajnego współpracownika SB.
- Przez zamiłowanie do szczegółów, rzeczowość, chęć pokazania jak to rzeczywiście było, ten film jest tak przejmujący, że sądzę że to miało jakiś wpływ - odpowiedziała Milewicz na pytanie prowadzącej o to, czy zwolnienie Maleszki z "GW" było wywołane emisją filmu TVN "Trzech kumpli".

Milewicz podkreśliła, że jej zdaniem Maleszka powinien był odejść w 2001 roku, gdy jego dawni przyjaciele zdekonspirowali go jako byłego TW Służby Bezpieczeństwa. Wówczas to Adam Michnik i Helena Łuczywo zdecydowali o pozostawieniu go w firmie, jednak, jak opowiedziała Milewicz, na zupełnie innych warunkach.

- Warunkiem jego pozostania w "Gazecie" była między innymi konieczność pracy w domu. Tam też redagował teksty, ale wyłącznie tych autorów, którzy się na to zgodzili - a znam wielu, którzy tego nie zrobili - opowiadała dziennikarka.

''Unikaliśmy Maleszki jak tylko się dało"

- Maleszka pomiędzy 2001 rokiem a zeszłym tygodniem, gdy został zwolniony - głównie pod naciskiem Jarosława Kurskiego - podlegał bardzo dużemu ostracyzmowi. Pamiętam taką sytuację, gdy akurat było spotkanie z jakąś osobą publiczną i Maleszka wychodził z redakcji przechodząc przez hol, gdzie odbywało się spotkanie. Była na nim masa jego znajomych, jednak on był jakby niewidzialny: nikt się do niego odezwał, on też nie odezwał się do nikogo.

- Ja należę do tej większości osób, można nawet powiedzieć, że do tych "wszystkich osób", które jak widziały Maleszkę na korytarzu to myślały tylko jak przejść do innej windy - powiedziała Milewicz.

''Łatwo jest innym oceniać"

- Ja bardzo dobrze rozumiem niechęć ludzi do takiej postawy "Gazety" (chodzi o decyzję o pozostawieniu Maleszki w "GW" po 2001 roku - przyp. red.), dlatego że sama miałam mieszane uczucia. Natomiast bardzo łatwo jest powiedzieć: "zwolnij, spoliczkuj!", kiedy się daje receptę komuś innemu, a znacznie trudniej jest to zrobić samemu - opowiadała dalej Milewicz.

Zaznaczyła, że mimo "mieszanych uczuć", decyzja Michnika i Łuczywo wzbudziła u niej "pewną formę podziwu", z powodu świadomości tych dwojga dotyczącej krytyki, jaka na "Gazetę" spadła. - Zawsze sobie postawę Adama Michnika tłumaczyłam tym, że oni oboje (Michnik i Łuczywo - przyp. red.) przez te lata w opozycji... Adam Michnik jako człowiek z wieloma latami więzienia na karku i człowiek, na którego Maleszka też donosił - patrząc z tej perspektywy na tego Maleszkę - który, jak mi się wydaje, przegrał absolutnie wszystko: przyjaciół, szacunek dla siebie - nie chciało im się w tym 2001 roku go po prostu wykopać z "Gazety".

Skomentuj:
Maleszka - postać tragiczna
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX