- Dzisiaj istnieje bardzo poważny problem, bo mamy do czynienia z sytuacją, w której
Irlandia powiedziała w referendum, że tego Traktatu nie ratyfikuje, więc być może, bardzo wiele na to wskazuje, że ten Traktat nie istnieje po prostu - powiedział Kamiński.
Według niego teraz trzeba rozstrzygnąć, czy Traktat Lizboński "jest dokumentem, który ma jeszcze jakiekolwiek sens ze względu na odrzucenie go przez Irlandię".
"Prezydent dotrzyma umowy" - Po drugie, jeśli jednak ten sens ma, jeżeli z jakichś powodów okaże się, że Traktat Lizboński jest dokumentem, nad którym warto dalej pracować, bo ten kryzys irlandzki zostanie przezwyciężony, to pan prezydent oczywiście zamierza dotrzymać warunków umowy z panem premierem Donaldem Tuskiem z Juraty i podpisać jednocześnie nową ustawę kompetencyjną i traktat - podkreślił Kamiński.
W połowie czerwca marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) zapowiedział, że projekt noweli ustawy kompetencyjnej z 2004 roku (która dotyczy zasad współpracy organów władz państwowej w sprawach unijnych) w najbliższym czasie przedstawi klubom, a także będzie chciał go skonsultować ze stroną rządową i prezydencką. Projekt ma trafić do odpowiedniej komisji sejmowej jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi.
Co z ustawą kompetencyjną? Przygotowanie nowelizacji ustawy z 2004 roku o współpracy rządu z parlamentem w sprawie członkostwa Polski w UE, czyli tzw. ustawy kompetencyjnej, było jednym z elementów kompromisu w sprawie Traktatu Lizbońskiego, który pod koniec marca zawarli prezydent
Lech Kaczyński i premier Donald Tusk. Porozumienie umożliwiło przeprowadzenie przez parlament ustawy upoważniającej prezydenta do ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Obie izby przyjęły ją w kwietniu.
W Sejmie jest już projekt przygotowany przez klub
PiS, który w zamyśle jego autorów miałyby wypełnić kompromis między prezydentem i premierem w części dotyczącej noweli ustawy kompetencyjnej.
"To nie Polska jest problemem" Kamiński zaznaczył, że przywódcy europejscy uznali, iż po odrzuceniu Traktatu przez Irlandczyków "trzeba dać sobie trochę czasu" i "nie ma najmniejszego powodu, żeby Polska też sobie tego czasu nie dała".
Prezydencki minister dodał przy tym, że "nikt w Europie nie ma wątpliwości", że to nie Polska przyczyniła się do problemów z Traktatem Lizbońskim. - W Polsce rząd i duża część opozycji za ratyfikacją tego Traktatu głosowały, prezydent ten Traktat popierał, więc to nie Polska jest problemem i nie ma sensu szukać dziś problemu w Polsce, bo to nie my jesteśmy hamulcowym tego procesu - dodał Kamiński.
12 czerwca Irlandczycy odrzucili w referendum Traktat Lizboński. W zeszłym tygodniu podczas szczytu Unii Europejskiej przywódcy 27 państw UE zdecydowali, że proces ratyfikacji Traktatu z Lizbony będzie kontynuowany we wszystkich państwach członkowskich. Jednocześnie dali Irlandii czas do października na zaproponowanie możliwych rozwiązań wyjścia z obecnego impasu.