Filipiny: tajfun zatopił prom z 800 osobami na pokładzie

mig, jg, PAP
22.06.2008 , aktualizacja: 22.06.2008 15:55
A A A Drukuj
Tajfun Fengshen na Filipinach Fot. BULLIT MARQUEZ AP Tajfun Fengshen na Filipinach
W środkowej części archipelagu filipińskiego podczas silnego sztormu zatonął w nocy z soboty na niedzielę prom z ok. 700 - 800 osobami na pokładzie. Większość pasażerów i członków załogi zaginęła bez wieści - wyłowiono do tej pory tylko kilka ciał i uratowano zaledwie kilka osób. W portowym mieście, gdzie czekają rodziny pasażerów rozgrywają się dantejskie sceny
Tajfun na Filipinach
Fot. Aaron Favila AP
Tajfun na Filipinach
Szkody po przejściu tajfunu Fengshen na Filipinach
Fot. Chris Fernandez AP
Szkody po przejściu tajfunu Fengshen na Filipinach
Do katastrofy doszło niedaleko od wybrzeży wyspy Sibuyan, prawdopodobnie na stosunkowo niedużej głębokości, bowiem pierwsze doniesienia mówiły, że statek zatonął "częściowo". Przyczyną katastrofy były wyjątkowo silne i wysokie fale oraz gwałtowny wiatr, spowodowany zbliżaniem się cyklonu Fengshen, który w ostatnich dwóch dniach pochłonął co najmniej 229 ofiar śmiertelnych na południu i w centralnej części Filipin.

W pierwszych godzinach po katastrofie potwierdzono zaledwie cztery przypadki utonięcia i wyłowiono z morza zaledwie trzy żywe osoby. Również w następnych godzinach zdołano uratować zaledwie kilku rozbitków i wyłowiono tylko pojedyncze ciała. Losy pozostałych osób są wciąż nieznane

Niepewna jest też liczba pasażerów i członków załogi. Wg oficjalnych list, na pokładzie promu "Princess of Stars" znajdowało się 626 pasażerów i 121 członków załogi, ale wg różnych innych doniesień w chwili, gdy statek zaczął tonąć o ok. 3 km od brzegów wyspy Sibuyan mogło na nim przebywać nawet ponad 800 osób. Pędzony gwałtownym wichrem i wysokimi falami wywołanymi przez tajfun wpłynął on prawdopodobnie na mieliznę lub przybrzeżne skały.

"Teraz widać tylko dziób statku, reszta jest już pod wodą" - powiedział w radio miejscowy poseł Eleandro Madrona, powołując się na relacje świadków. Potwierdziły się też wcześniejsze przypuszczenia, że statek przekręcił się w wodzie dnem do góry. Miejscowa ludność podawała, że początkowo widać było wokół niego rozbitków pływających w kamizelkach ratunkowych, którym jednak nie miał kto udzielić pomocy. Według świadków załoga promu zajęła się głównie ratowaniem własnego życia, a nie pasażerów.

"Statek przekręcił się dnem do góry. Czekamy na ekipy ratunkowe, ale jak dotąd nikt się nie pojawił. Wszystkie nasze jednostki ratownicze są popsute" - powiedział w lokalnym radio Ricardo Aligno, naczelnik portowej wioski San Fernando.

Miejscowa straż przybrzeżna spodziewa się przybycia jednego z jej kutrów w niedzielę wczesnym popołudniem (rano czasu polskiego). Wg jej rzecznika, zagrożone jest życie większości pasażerów i załogi promu "Princess of Stars".

"Mam nadzieję, że choć część się uratowała" - powiedział rzecznik straży Armand Balilo.

Dantejskie sceny rozgrywają się w portowym mieście Cebu, gdzie w centrali armatora Sulpicio Lines zgromadzili się członkowie rodzin pasażerów, domagając się jakichkolwiek wyjaśnień i informacji o swoich bliskich. Armator podaje tylko, że utracił łączność z kapitanem promu ok. 12:30 czasu miejscowego (6:30 czasu polskiego).

Dowództwo centralnego filipińskiego okręgu wojskowego Visayas uzyskało informacje, że kapitan po kilku godzinach ogłosił wezwanie do opuszczenia statku. "Podano nam także, że pasażerowie i załoga przenieśli się na inny statek, ale nie wiadomo, o jaki statek chodzi" - powiedział Reuterowi przedstawiciel dowództwa generał Pedro Inserto.

Tymczasem główny sprawca katastrofy, tajfun Fengshen, który przeszedł nad południową i środkową częścią Filipin pochłonął już co najmniej 229 istnień ludzkich (nie licząc potencjalnych ofiar zatonięcia promu). Władze zastrzegają się, że liczba zgonów może jeszcze znacznie wzrosnąć.

Podziel się