Jak powiedział podczas piątkowego nieformalnego spotkania z dziennikarzami, ma powody sądzić, że także prezydent
Lech Kaczyński jest zainteresowany ratyfikacją przez Polskę Traktatu Lizbońskiego.
Jednocześnie zapowiedział, że jeszcze przed przyszłotygodniowym szczytem w Brukseli będzie rozmawiał z prezydentem o dalszych losach Traktatu, m.in. w kontekście irlandzkiego referendum. Zastrzegł, że nie chce popędzać prezydenta, jeżeli chodzi o ratyfikację Traktatu. "Byłbym ostatnim, który popędzałby Lecha Kaczyńskiego, kilka dni do szczytu w Brukseli nikogo nie zbawi. Trzeba zobaczyć, jak będzie wyglądał główny nurt propozycji unijnych wobec Irlandii" - oświadczył Tusk.
Zdaniem premiera, trzeba też poczekać, co zaproponują sami Irlandczycy. Nie spodziewa się raczej powtórzenia referendum, ale -jak mówił - żadnego ze scenariuszy nie można wykluczyć.
"Szanuję decyzję Irlandczyków" W oświadczeniu premier napisał: "wynik irlandzkiego referendum wcale nie musi przekreślać szans na wprowadzenie traktatu lizbońskiego w życie". "Możemy znaleźć rozwiązania, które uwzględnią obawy Irlandczyków, bez konieczności naruszania całej reformy traktatowej" - zaznaczył. "W przeszłości z takich możliwości skorzystano w stosunku do innych państw członkowskich przy okazji Traktatu o Unii Europejskiej z 1992 r. Za wszelką cenę powinniśmy uniknąć scenariusza Unii Europejskiej dwu prędkości" - czytamy w oświadczeniu.
Premier podkreślił, że szanuje decyzję Irlandczyków. Zaznaczył też, że debata na temat obecnej sytuacji "nie powinna się (...) stać pretekstem do pouczania i krytykowania jednego kraju". "Zastanówmy się co uczynić dla lepszego zrozumienia przez Europejczyków traktatu i wynikających zeń korzyści" - napisał.
Według Tuska, wynik referendum w Irlandii wymaga zajęcia stanowiska przez irlandzki rząd, a następnie debaty w gronie szefów państw i rządów podczas zbliżającego się szczytu UE.
Tusk przypomniał, że UE przechodziła już przez trudne momenty i za każdym razem wychodziła silniejsza z kryzysu, gotowa do kontynuowania swoich zadań i podejmowania nowych wyzwań. "Wierzę, że tak będzie i tym razem" - podsumował w oświadczeniu.