Tusk: Referendum w Irlandii nie dyskwalifikuje Traktatu
- Sprawa nie przedstawia się dobrze dla obozu zwolenników Traktatu Lizbońskiego - skomentował pierwsze wyniki irlandzki minister ds. europejskich Dick Roche. Zdaniem obserwatorów z irlandzkich partii politycznych wyniki referendum podliczone w stolicy kraju Dublinie wskazują na prowadzenie przeciwników traktatu.
Wygląda na to, że "nie" dla Traktatu Lizbońskiego zdecydowanie przeważa nad "tak" - podała irlandzka publiczna sieć radiowo-telewizyjna RTE, przewidując, że zwolennicy traktatu mogą zwyciężyć jedynie w sześciu z 43 okręgów wyborczych.
Referendum? Tylko w Irlandii Irlandia jest jedynym z 27 państw Unii, gdzie o losie traktatu musiało zadecydować referendum. Traktat Lizboński, który ma usprawnić proces decyzyjny w unijnych instytucjach, może wejść w życie jedynie pod warunkiem, że zaakceptują go wszystkie państwa członkowskie.
- To będzie duży szok dla biurokratów w Brukseli, ale nie myślę, żeby odrzuceniem traktatu przejęli się zwykli obywatele Unii Europejskiej - stwierdził poseł rządzącej w Irlandii Partii Republikańskiej Michael Mulcahy.
Premier Irlandii w kłopotach Premier Irlandii, który w ostatnich dniach zaangażował się w kampanię na rzecz ratyfikacji, mówił wczoraj, że grupa niezdecydowanych przeszła na stronę zwolenników. Jednak wszystko wskazuje na to, że jego rachuby były błędne.
To pierwszy poważny test dla Briana Cowena, który od niedawna jest szefem irlandzkiego rządu. Jeśli Irlandczycy odrzucą Traktat, to kolejna trudna przeprawa czeka premiera w przyszłym tygodniu na unijnym szczycie.
Tymczasem włoski minister Włoski minister ds. uproszczenia legislacji Roberto Calderoli z eurosceptycznej Ligi Północnej
podziękował Irlandczykom za głosowanie przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu.
Co, jeśli Irlandia odrzuci Traktat? W wypadku irlandzkiego "nie" Europie grozi paraliż. - To zła wiadomość dla Europu - mówi Gazecie. pl politolog Aleksander Smolar. Według niego irlandzkie "nie"
pogłębi europejski pesymizm . - Traktat reformował działanie Unii po przyjęciu nowych państw w 2004 i 2007 r. Gdy zostanie przez Irlandczyków odrzucony, Unia znów pogrąży się w wieloletniej dyskusji o nowym dokumencie -
mówi w wywiadzie dla ''Metra'' Paweł Świeboda, dyrektor Centrum Strategii Europejskiej "demosEuropa".
Zamiast zajmować się więc obmyślaniem strategii skutecznego konkurowania z innymi światowymi potęgami jak
USA, Chiny lub
Indie, Unia znów utknęłaby w jałowych sporach. Przepadłaby także wspólna polityka obronna i zagraniczna.