George W. Bush, który żegna się właśnie z Europą jako prezydent USA, przyznał, że jego twarda retoryka stworzyła na świecie wrażenie, iż jest on "facetem, który jest naprawdę spragniony wojny". W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika The Times Bush dodał, że żałuje, iż nie mówił na scenie globalnej "innym tonem".
Fot. Ron Edmonds ASSOCIATED PRESS
Prezydent USA George Bush
Prezydent wyraził też ubolewanie z powodu podziałów w społeczności międzynarodowej, spowodowanych wojną w Iraku.
- Patrząc z perspektywy czasu myślę, że mogłem użyć innego tonu, innej retoryki - powiedział, przyznając, że niektóre z jego sformułowań w rodzaju "dawać ich tu", czy "żywy lub martwy" -sygnalizowały ludziom, że nie byłem, no, wiecie, człowiekiem pokoju.
Jako główny cel tych kilku miesięcy, które pozostały mu w Białym Domu Bush wymienił pozostawienie swemu następcy ram dyplomatycznych - "serii struktur" - które ułatwią zajęcie się takimi kwestiami jak program nuklearny Iranu i utworzenie państwa palestyńskiego.