Lakers odrabiają straty

Kobe Bryant zdobył 36 punktów, ale to Słoweniec Sasha Vujacić był bohaterem Los Angeles Lakers w wygranym 87:81 meczu z Boston Celtics. W finale NBA jest wynik 1:2.
Cegliński na blogu: Skąd wziął się ten, który wygrał mecz dla Lakers?

Bryant trafił w meczu nr 3 12 z 20 rzutów z gry, a bariery 40 punktów nie przekroczył tylko dlatego, że słabo wykonywał rzuty wolne (11/18). MVP sezonu zasadniczego ustalił także wynik meczu na 38 sekund przed końcem, ale to Vujacić trafił chyba najważniejszy rzut spotkania. Niecałe dwie minuty przed końcem Celtics przegrywali tylko 76:78. Piłkę miał Bryant, który znalazł 24-letniego Słoweńca w lewym rogu boiska. Vujacić bez zastanowienia rzucił za trzy i trafił. Celtics nie zbliżyli się już na dystans choćby jednego kosza.

- To są rzuty, dla których żyję - powiedział Słoweniec. Po meczu nr 2 to właśnie on był m.in. krytykowany za to, że nie podał piłki do Bryanta w końcówce, kiedy Lakers zredukowali straty z 24 do dwóch punktów. Vujacić zdecydował się wówczas na rzut i został zablokowany przez Paula Pierce'a. We wtorek nikt nie miał jednak do Vujacicia pretensji - Słoweniec zdobył aż 20 punktów (7/10 z gry, w tym 3/5 za trzy).

Pretensje mogli mieć za to Celtics do Pierce'a - bohatera dwóch pierwszych meczów w Bostonie. Urodzony o rzut beretem od hali Lakers Pierce, w swoim rodzinnym mieście zagrał jednak fatalnie - trafił tylko dwa z 14 rzutów, zdobył sześć punktów i popełnił aż pięć fauli. Niewiele lepiej zagrał drugi gwiazdor Celtics Kevin Garnett - miał 13 punktów i 12 zbiórek, ale trafił tylko sześć z 21 rzutów. Goście, mimo złej dyspozycji liderów (tylko Ray Allen był skuteczny - 25 punktów), jeszcze na początku czwartej kwarty prowadzili 66:63. Przez pięć kolejnych minut zdobyli jednak tylko cztery punkty.

W finałowej rywalizacji do czterech zwycięstw jest 2:1 dla Celtics, ale dwa kolejne mecze odbędą się w Los Angeles, bo decydująca o mistrzostwie seria rozgrywana jest w formacie 2-3-2. Transmisja spotkania nr 4 w Canal+ Sport w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego. Początek o 2.45. Od 1 kolejny mecz finału z 1984 roku, kiedy w Celtics grał Larry Bird, a w Lakers - Magic Johnson. Początek spotkania nr 4 sprzed 24 lat o 1.