Intelektualna prowokacja, czy reforma KRUS?

Wiadomości >  Archiwum
zbig
08.06.2008
A A A Drukuj
Tylko 200 tys. zł rocznie ma zarobić budżet na reformie KRUS. - Pozorowane działania, kosmetyka, intelektualna prowokacja - komentują eksperci
Składki emerytalne i rentowe, jakie płacą rolnicy, są obecnie tak niskie (191 zł kwartalnie), że rolnicze emerytury i składki w ogromnej części finansują podatnicy. W tym roku budżet państwa dopłaci do systemu Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych (KRUS) aż 15,7 mld zł dotacji.

Ekonomiści od lat apelują, by system zreformować. Choćby dlatego, że nawet ubodzy podatnicy zrzucają się na rolników - w tym także tych najzamożniejszych, którzy prowadzą wielkie gospodarstwa i korzystają z dopłat unijnych.

W ostatni piątek Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, którego szefem jest Marek Sawicki z PSL, opublikowało założenia reformy KRUS. Resort dopuszcza dwa warianty zmian. W pierwszym nieco wyższe składki niż dziś płaciliby właściciele gospodarstw większych niż 50 ha. Większa składka (127 zł miesięcznie) obowiązywałaby potentatów gospodarujących na ponad 100 ha. Ilu ich razem jest? Zaledwie kilkanaście tysięcy - na prawie 1,6 mln ubezpieczonych korzystających z przywilejów KRUS.

Drugi wariant zmian uzależnia składki od tzw. wielkości ekonomicznej gospodarstwa rolnego liczonej według skomplikowanych algorytmów. Gospodarstwa zakwalifikowane do grupy najbogatszych płaciłyby 254,5 zł miesięcznie. W tym wariancie nieco wyższe składki niż dziś dotyczyłyby 10 proc. ubezpieczonych rolników.

Efekty finansowe reformy? "W jednym i drugim wariancie dałaby ona wzrost wpływów ze składek o ok. 200 tys. zł rocznie" - pisze resort rolnictwa w założeniach. I przyznaje: nie można oczekiwać, by zmiany spowodowały zmniejszenie gigantycznej dotacji z budżetu do KRUS. Przeciwnie - z czasem może ona jeszcze wzrosnąć.

- Tylko 200 tys. zł rocznie? To chyba intelektualna prowokacja ministra rolnictwa. A może to błąd arytmetyczny? - zastanawia się prof. Stanisław Gomułka, do kwietnia tego roku wiceminister finansów. - Zmiany w KRUS powinny przynieść co najmniej oszczędności rzędu 2-3 mld zł. To nadal byłoby niewiele, ale jest to pewne minimum, od którego w ogóle można by było nazwać te zmiany reformą - mówi Gomułka.

- Jeśli ma to być reforma pozorowana, to lepiej nie róbmy jej w ogóle. Dzisiejszy system jest skrajnie niesprawiedliwy, więc drobna kosmetyka nie jest do niczego potrzebna - ocenia Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS. - Rolnicy powinni płacić takie same składki jak wszyscy Polacy prowadzący działalność gospodarczą. Dziś wielu rolników oferuje wczasy agroturystyczne, prowadzi sklepiki, zajmuje się przetwórstwem żywności. Czym się oni różnią od wszystkich innych drobnych przedsiębiorców? - pyta retorycznie Mordasewicz. I dodaje: - Budżet mógłby dokładać, ale tylko do składek rzeczywiście najuboższych rolników. Tak by pomoc państwa szła do tych, którzy jej faktycznie potrzebują.

Propozycje resortu rolnictwa mają teraz iść do uzgodnień międzyresortowych i społecznych.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX