Presspublica jest wydawcą "Rzeczpospolitej", "Parkietu" i "Życia Warszawy". 51 proc. udziałów w tej spółce należy do brytyjskiego funduszu inwestycyjnego Mecom. Właścicielem pozostałych 49 proc. jest spółka skarbu państwa PW Rzeczpospolita.
Według państwowego wspólnika podczas środowego zgromadzenia Mecom i PW Rzeczpospolita miały przedłużyć kadencję zarządu Presspubliki. PW Rzeczpospolita nie poparła jednak wniosku Mecomu w tej sprawie i Truls Velgaard, dyrektor Mecomu odpowiedzialny za Europę Środkową, pożegnał się z fotelem prezesa wydawnictwa. Zgodnie z umową spółki decyzje muszą zapadać większością 80 proc. głosów. - W umowie spółki nie ma za to zapisu o kadencji zarządu, co oznacza, że zgodnie z polskim prawem musi ona być przedłużana co rok - tłumaczy Andrzej Filipowicz, prezes PW Rzeczpospolita i członek rady nadzorczej Presspubliki. Dodaje, że pozostali członkowie zarządu - Paweł Bień, Janusz Reiter i Artur Sierant - zachowali stanowiska, bo ich kadencja rozpoczęła się w tym roku.
Według Filipowicza następne zgromadzenie wspólników odbędzie się 24 czerwca, wtedy ma zostać wybrany nowy prezes. Czy Velgaard nie wróci? - Być może, to decyzja wspólnika i od niego zależy, jakiego kandydata zgłosi. Ale wysłaliśmy czytelny sygnał do udziałowca - podkreśla Filipowicz.
Wersja wydarzeń Mecomu jest inna. - Wciąż jestem prezesem. Kiedy wygasa moja kadencja, to pytanie otwarte. W zasadzie powinna ona trwać dwa lata od września 2006 r., gdy zostałem powołany na stanowisko - powiedział "Gazecie" Truls Velgaard. Czy kolejne zgromadzenie wspólników się odbędzie? - Nie mogę tego skomentować - ucina.
PW Rzeczpospolita jest zaniepokojona sytuacją w Presspublice. - Drugi rok z rzędu firma kończy stratą. Poza tym wykłada duże pieniądze na marketing, ale nie wiadomo, czy efekty są zauważalne - tłumaczy Andrzej Filipowicz.