Kubica mistrzem? W F1 wszystko jest możliwePolak, który jest jednym z trzech kierowców Formuły 1 lepszych od swoich partnerów z zespołu w każdych z dotychczasowych kwalifikacji do wyścigów, jest coraz mocniej zauważalny w Formule 1. Po dwukrotnym zajęciu drugich miejsc, po trzecim miejscu i po wywalczeniu pole position, czas na zwycięstwo. Piszą o tym światowe agencje. Zwłaszcza, że zespół specjalnie się do wyścigu w Montrealu przygotowywał. - Mamy zestaw aerodynamiczny wypracowany wyjątkowo na Grand Prix Kanady - powiedział dyrektor techniczny BMW Sauber Willi Rampf. Rzeczywiście, team ma atuty. W zeszłym roku Nick Heidfeld osiągnął tu najlepszy wynik w sezonie - był drugi. Ten sukces został przyćmiony znacznie dramatyczniejszym wydarzeniem, czyli potężną kraksą Kubicy.
Ale zeszłoroczny wynik Heidfelda i słowa Rampfa dowodzą, że BMW Sauber na tym dziwnym torze - złożonym właściwie z długich prostych i dwóch zakrętów-agrafek - zachowuje się rewelacyjnie. W bardzo dużym uproszczeniu - widocznie bolid ma świetny balans na torach wymagających dość małego docisku samochodu do podłoża.
To dostosowanie się do warunków jest bardzo ważne, ale ważne jest również poczucie samego kierowcy. Jeśli Kubica mówi, że lubi jakiś tor, to znaczy, że będzie na nim groźny. Mówi tak o torach ulicznych, oraz o Kanadzie. - Montreal jest jednym z moich ulubionych - powiedział Polak, mimo że miał na nim wypadek, który jeszcze 10 lat temu skończyłby się śmiercią. - Dużo jest na nim takich zakrętów, na którym trzeba ostro hamować i ostro przyspieszać.
Co oznacza, że są to fragmenty toru, gdzie można wyprzedzać. - Bardzo dobrym miejscem na to jest pierwszy zakręt - mówi Mario Theissen, szef zespołu BMW Sauber. - Tylko trzeba mieć przed nim bardzo dużą prędkość i zahamować odpowiednio późno.
Później niż przeciwnicy. Nie trzeba dodawać, że Kubica to zawodnik słynący z tego, że hamuje późno, jeśli nie najpóźniej.
Jednak nie on będzie głównym faworytem wyścigu. Tradycyjnie najwyższe szanse na zwycięstwo będą mieli kierowcy McLarena i Ferrari. 23-letni Lewis Hamilton z McLarena rok temu właśnie w Montrealu wywalczył swoje pierwsze pole position i pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Wygrał także w ostatnim wyścigu w Monako - najbardziej pasjonującym od lat (w sumie po 23 startach ma sześć zwycięstw, 16 miejsc na podium i siedem pole position). Ale po sześciu tegorocznych wyścigach ma zaledwie sześć punktów przewagi nad czwartym w klasyfikacji Polakiem. - Nic nie zostało wygrane, ani stracone - powiedział wicelider Kimi Raikkonen z Ferrari wkrótce po opłakanym dla włoskiej stajni wyścigu w Monako. - I nie ma żadnego powodu do paniki - dodał Fin, również licząc na udany start w Montrealu.
I być może wie, co mówi. W końcu wygrał GP Kanady w 2005 roku. Jako kierowca McLarena.
Zidane podziwia Kubicę