Agata Mróz: Dzięki niej uratowano życie tysiącom osób

Zdecydowała, że dzięki chorobie, a także popularności zyskanej grą w siatkówkę, może pomóc wielu ludziom. Wokół Agaty Mróz skupiły się organizacje, które prowadząc zbiórki krwi i pieniędzy na leczenie uratowały życie tysiącom osób. - Potrzebna jest krew, każda, nie dla mnie. Przecież jej tyle nie przyjmę - mówiła siatkarka. W środę w jej rodzinnym Tarnowie ogłoszono żałobę, flagi opuszczono do połowy masztów.
Jedna z ostatnich rozmów z Agatą - posłuchaj
Mówią o Agacie: Jej życie było ciąglą walką
"Ten najważniejszy mecz polska siatkówka przegrała" - blog
Przeklęta polska siatkówka - blog



Agata Mróz w swojej chorobie nigdy nie była sama. Nie zamykała się na ludzi. Swoim zachowaniem i wolą walki, podobnie jak niegdyś na boisku, udowadniała, że z chorobą można żyć. I można walczyć. Wtedy też wspólnie z mężem Jackiem Olszewskim zdecydowała, że dzięki jej chorobie, a także popularności, jaką zyskała, grając w siatkówkę, można pomóc wielu innym potrzebującym ludziom. Poprzez liczne akcje zbiórki krwi, które odbywały się na terenie całej Polski, uratowała niejedno życie. W ciągu kilku miesięcy Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zyskały grono nowych, honorowych dawców krwi. Powstał także specjalny fanklub: Ogólnopolski Siatkarski Fanklub Honorowych Dawców krwi "dla Agaty". Wiedząc, że w Polsce mało jest osób zarejestrowanych jako potencjalni dawcy szpiku, zachęcali do zgłaszania się. Tłumaczyli na czym taki zabieg polega.

Na hasło "Oddaj krew dla Agaty Mróz" reagowali nawet ci, którzy nigdy wcześniej nie brali udziału w tego typu akcjach. Siła, jaka płynęła z Agaty, jej osobowość i ciepło sprawiły, że nie można było jej odmówić. Marynarze, żołnierze, studenci, anonimowi przechodnie oddawali krew. W Tarnowie, rodzinnym mieście siatkarki, zorganizowano specjalny koncert charytatywny połączony ze zbiórką krwi. Wielu zarejestrowało się jako potencjalni dawcy krwi. Mieli cel. Pomagali konkretnej osobie, która zjednoczyła ich wokół ważnego zadania - ratowania życia. Często w punktach krwiodawstwa podkreślali, że dla nich "jest prawdziwą bohaterką". Stała się symbolem walki z ciężką chorobą, dawała nadzieję.

Agata często mówiła: - Potrzebna jest każda krew. Nie tylko dla mnie. Przecież sama nie jestem w stanie przyjąć tyle, ile zostało oddane. Mam rzadką grupę B Rh -, ale potrzebny jest każdy jej rodzaj. Nie dla mnie, dla innych - tłumaczyła.

Chęć pomocy Agacie i Jackowi zadeklarowała także nowopowstająca w 2007 roku Fundacja 777 prowadzona przez panią Joannę Albińską. Najpierw miała ona pomóc Agacie a w przyszłości sportowcom, którzy z różnych przyczyn (przede wszystkim zdrowotnych) musieli zakończyć sportową karierę. W 2006 roku Joanna Albińska i Piotr Dłubak, fotograf stworzyli kalendarz, którego głównymi bohaterkami były polskie siatkarki. W 2007 powstał niemal identyczny kalendarz, z którego cały dochód został przeznaczony na fundację i leczenie Agaty. 16 grudnia odbyła się uroczysta licytacja. Obecna była na niej również Mróz. Ze wzruszeniem dziękowała za pomoc, później długo siedziała na kanapie i rozdawała autografy. Nie odmówiła nikomu. Mąż Jacek był nawet na nią trochę zły. - Nie powinna tak długo tu siedzieć, jest zmęczona, powinna odpocząć.

Zarówno walcząca z chorobą Agata, jak i wspierający ją na każdym kroku mąż powtarzali. - Choroba Agaty sprawia, że do ludzi nagle dociera, jak poważny jest to problem. Na konferencji w środę Jacek Olszewski dodawał. - Agata przegrała, ale wielu innych dzięki niej będzie żyć. To jest trochę tak jak na wojnie. Żołnierze mawiają, że czasem jeden musi poświęcić się dla dobra ogółu. Myślę, że z Agatą było troszkę podobnie. To był jej najważniejszy mecz, najważniejsza walka.



Mróz chciała wrócic i zakończyć karierę w rodzinnym Tarnowie. - Obiecała mi, że obejmie zespół. W ostatniej rozmowie śmiałyśmy się, było wesoło. Jednak w jej głosie można było wyczuć niepewność, że nie wszystko może się jednak udać - mówi Małgorzata Podstawska, trenująca siatkarki Tarnovii.

Mróz w Tarnowie była doskonale znana. Organizowano tam dla niej wiele akcji i zbiórek krwi, a nawet dowożono dawców. - Mieszkałam blisko niej. Była bardzo bezpośrednia, nie było w niej nic z gwiazdy. Na Dzień Matki przyznaliśmy jej Tarnowskiego Anioła Ciepła, by ją wesprzeć w walce z choroba - mówi Agnieszka Borzęcka, rzecznik prezydenta Tarnowa, który w środę ogłosił dwudniową żałobę.

Flagi zostały opuszczone do połowy lub przewiązane kirem. O godz. 19 w kościele ojców Filipinów w Tarnowie (w tym samym, którym Agata brała ślub) rozpoczęła się msza żałobna za spokój jej duszy.