Wiadomości >  Archiwum

Jak poradzić sobie z głodem

Rozmawiał Maciej Kuźmicz
30.09.2009 00:00
A A A Drukuj
Somalijki niosą worek kukurydzy dostarczony przez World Food Programme

Somalijki niosą worek kukurydzy dostarczony przez World Food Programme (Fot. ANTONY NJUGUNA ASSOCIATED PRESS)

- Nowa zielona rewolucja nie wystarczy, żeby rozwiązać problem głodu - mówi "Gazecie" prof. Jerzy Wilkin z Uniwersytetu Warszawskiego
Maciej Kuźmicz: Dlaczego zagrożenie klęską głodu spadło na świat tak nagle?

Prof. Jerzy Wilkin*: Przez ostatnie lata problem głodu istniał, ale był utajony. Nie mówiło się o nim. Wydawało się, że żywności jest zbyt dużo, a jej ceny były niskie.

Dziś głód powraca w bardzo ostrej formie, bo nałożyło się na siebie kilka czynników i wzrosty cen są znaczne. Są więc państwa, w których - niestety - będzie można mówić o klęsce głodu. To te, w których jest największe ubóstwo, przede wszystkim dotyczy to Afryki.

ONZ apeluje, żeby rolnikom w państwach najbiedniejszych pomóc produkować więcej żywności. Organizacja proponuje, by państwom ubogim kupować nawozy, nasiona. Czy to wystarczy?

- Same nasiona i technologie nie wystarczą. Rozwiązanie kwestii głodu nie leży tylko w transferze wiedzy. Najważniejsze są rozwiązania systemowe: zapewnienie lepszego dostępu do ziemi w krajach słabo rozwiniętych, dostępu do wody rolnikom, stworzenie stabilnych systemów politycznych.

Nowe technologie i transfer wiedzy są ważne, ale bez infrastruktury, instytucji w państwach ubogich nie uda się zwalczyć głodu.

Czyli trudno będzie powtórzyć zieloną rewolucję, która wprowadziła bardziej wydajne odmiany roślin i pomogła walczyć z głodem w Indiach czy Chinach.

- Dzisiejsza zielona rewolucja musiałaby obejmować nie tylko wprowadzanie lepszych nasion, ale przede wszystkim zmiany społeczne.

Co trzeba zrobić, żeby zwiększyć produkcję żywności, tak żeby wystarczyło jej dla wszystkich?

- Nie ma rozwiązań natychmiastowych. Przez ostatnich kilkanaście lat panowała wszechogarniająca moda na liberalizację handlu towarami rolnymi. Widać odwrót od tego trendu.

Nie było też zachęt, żeby zwiększać produkcję żywności, więc nie można oczekiwać, że nagle sytuacja się poprawi. Teraz widać powrót do polityki proprodukcyjnej. W Unii Europejskiej na przykład odchodzi się od ugorowania ziemi. Ale efekty nie przyjdą za chwilę.

Czy szczyt FAO może pomóc w walce z głodem?

- Spotkanie w Rzymie może pomóc o tyle, że problem zostanie nagłośniony, nawoływanie do pomocy będzie bardziej widoczne. Na pewno łatwiej będzie zebrać fundusze na pomoc głodującym, być może uda się stworzyć sojusz międzynarodowy na rzecz poprawy sytuacji żywnościowej świata. Taki sojusz jest potrzebny. Jeśli udałoby się go powołać, to już byłoby dużo.

Prof. Jerzy Wilkin wykłada na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX