"W związku z uniemożliwieniem wypowiedzi z mównicy sejmowej, a przez to wykonywania mandatu posła przez Leonarda Krasulskiego (
PiS), domagam się do pana marszałka przeproszenia posła PiS i powstrzymania się w przyszłości od tego typu sprzecznych z dobrymi obyczajami parlamentarnymi praktyk" - napisał Gosiewski w liście do marszałka.
Gosiewski wyjaśnił, że dzisiaj, podczas prac nad projektem ustawy o rachunkowości, Krasulski chciał zadać ministrowi finansów pytanie, "czy spółka paliwowa J&S, chcąc pokryć sobie straty powstałe z tytułu nałożenia na nią przez Agencję Rezerw Materiałowych kary, nie zawyża sztucznie cen ropy sprowadzanej do Polski".
- Pytanie to i odpowiedź ministra mogła mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia nienaturalnie wysokich cen produktów naftowych w Polsce - zaznaczył Gosiewski.
Zachowanie marszałka, który - jak napisał Gosiewski - "uniemożliwił posłowi wykonywanie jego obowiązków" jest "szokujące i nie mieszczące się w kanonie polskiego parlamentaryzmu". - Wiele osób odczytało zachowanie pana marszałka jako świadomą próbę zablokowania niewygodnej dla PO debaty sejmowej - napisał szef klubu PiS. Szef klubu PiS zaapelował też do marszałka "o opamiętanie".
- Jak ten list dotrze do marszakła, to marszałek się do niego ustosunkuje - zaznaczył rzecznik Komorowskiego Jerzy Smoliński.