Francja - dożywocie dla małżeństwa seryjnych morderców młodych dziewcząt

Sąd wydał wyrok zgodny z oczekiwaniami - takiej kary żądał prokurator, a obrona ograniczyła się, zresztą na żądanie oskarżonego, do "oszczędzenia cierpień rodzinom i bliskim ofiar".
34 dni tylko tyle trwał proces małżeństwa oskarżonego o bestialskie morderstwa - ofiarami Michela Fourniret i jego żony Monique Olivier padło siedem młodych dziewczyn. Były porywane w Belgii, wywożone do Francji, więzione, gwałcone, a wreszcie mordowane.

Najstarsza z ofiar miała 17 lat. Media i prawnicy zgodnie podkreślają, że był to dziwny proces : milczący, nie zgadzający się na obrońcę z urzędu główny oskarżony i jego żona, który tylko na samym początku wyraziła skruchę, a potem również zamilkła. To dzięki jej donosowi na policję morderca został ujęty 4 lata temu.

Proces rozpoczął się 27 marca tego roku. Fourniret, który sam określił się jako człowiek "nie do obrony", zezwolił jednak swojemu obrońcy, by jak się wyraził "mówił co mu podpowiada sumienie". Korzystając z tego przyzwolenia, mecenas Blocqaux mówił, że choć ogrom popełnionej zbrodni jest przerażający to jednak sądzony jest człowiek, a nie bestia, jak w swoim - określanym przez media jako gwałtowne - nazywał Fournireta prokurator. Jednak i obrońca użył słowa "niestety" mówiąc, że również oskarżony należy do ludzkiej społeczności.

Główny oskarżony dostał dożywocie i karę odsiedzi w całości. Jego żona, również skazana na dożywocie, może się po 28 latach ubiegać o przedterminowe zwolnienie.