Lech Wałęsa powiedział portalowi gazeta.pl, że fakt iż pierwszymi osobami wypowiadającymi się o publikacji
IPN są osoby związane ideowo z braćmi Kaczyńskimi, świadczy, że książka jest elementem walki politycznej. Lech Wałęsa nie przywiązuje jednak zbyt dużej wagi do takiego ataku: - Kaczyńscy się zbłaźnią, jak zawsze się błaźnili - powiedział.
Zybertowicz: Wałęsa to TW "Bolek" Lech Kaczyński mówił w porannym wywiadzie, że nie przeczytał książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, choć - jak podkreślił - wie o niej dużo.- "Lech Wałęsa stanął w 1990. roku na czele tej części społeczeństwa, która chciała zmienić elity społeczne. Jednak po objęciu prezydentury stanął na czele właśnie tych elit" - stwierdził w Polskim Radiu Lech Kaczyński.
Książkę przeczytał i zrecenzował dla IPN prezydencki doradca, Andrzej Zybertowicz - - Bez wahania i wątpliwości trzeba powiedzieć, że Lech Wałęsa był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa - mówił Zybertowicz w
RMF FM.
Wałęsa: Gdybym był Zybertowiczem to bym był "Bolkiem" "Zybertowicz ma rację - ironizuje Lech Wałęsa - Gdybym był Zybertowiczem to bym był 'Bolkiem'. Ale nie byłem. Ja walczyłem" - podkreśla. Jego zdaniem Andrzej Zybertowicz nie dałby sobie rady w walce z systemem komunistycznym, gdyby był poddawany takim naciskom co on. Wałęsa nie pamięta też, by Zybertowicz aktywnie wspierał demokratyczną opozycję w czasach PRL. "Na pewno 1 maja nosił flagi" - przypuszcza były przywódca Solidarności.
Zarzucił też kłamstwo Zybertowiczowi, według którego historycy IPN nie mogli doprosić się o jego komentarz do publikacji. "To następne kłamstwo, wierutne. Sprawdziłem jeszcze w swoim sekretariacie - nikt się nie zgłosił" - powiedział Wałęsa. Były prezydent zapowiada, że tydzień po ukazaniu się książki IPN ujawni fakty, które potwierdzą jego niewinność.