Członek SS nagrodzony za "zasługi dla systemu zdrowotnego"

Oskarżany o udział w eutanazji 900 upośledzonych dzieci lekarz Hans-Joachim Sewering dostał od Związku Niemieckich Internistów najwyższe odznaczenie tej organizacji. Mimo oskarżeń, podzielanych m.in. przez Centrum Wiesenthala, nazistowski lekarz całe życie cieszył się wspaniałą karierą lekarską
O sprawie napisał brytyjski "The Telegraph". Niemiecka prasa natomiast pisze o tym niewiele. Związek Niemieckich Internistów (jedna z głównych medycznych organizacji w Niemczech i największych w całej Europie) przyznał Seweringowi swoje najwyższe odznaczenie - medal Günthera Budelmanna, zupełnie nie bacząc na potężną ilość oskarżeń, jakie na nim ciążą.

Mając 22 lata - jak pisze serwis badnazidoctor.com, który sprawę Seweringa monitoruje, wstąpił on do SS. Według licznych zgromadzonych dokumentów, w tym tych leżących w Centrum Wiesenthala, przyłożył on rękę do zabicia blisko 900 dzieci, wysyłając je do szpitala Englfing-Haar pod Monachium, gdzie mordowano te "nie będące dość czyste, aby przekazać ich geny dalej". Czyli chore psychiczne, obciążone chorobami genetycznymi, czy po prostu niepełnosprawne.

Doktor Hans-Joachim Sewering, dziś 92-letni były członek SS, nigdy nie przyznał się do tej zbrodni. Jak pisze brytyjski "Telegraph", który wyręcza niemiecką prasę w podjęciu tematu - Sewering, mimo licznych oskarżeń i kampanii na rzecz postawienia go przed sądem, żyje bezpiecznie w Dachau - w pobliżu obozu koncentracyjnego.

Kilka lat temu stał się on jednym z głównych celów "Operacji Ostatnia Szansa" centrum im. Szymona Wiesenthala, która ma na celu wytropienie i postawienie przed sąd zbrodniarzy systemu nazistowskiego.

''Ciąży na mnie moralny obowiązek''

Jego "tropicielem" - jak pisze "Telegraph" - jest kolega po fachu, żydowski lekarz z Stanów Zjednoczonych, doktor Michael Franzblau. Wydał on dziesiątki tysięcy dolarów z własnej kieszeni, aby doprowadzić do oskarżenia Seweringa o zbrodnie, które mu się przypisuje.

- Chciałbym, aby niemieckie środowisko medyczne przyznało, że fakt, iż on (Sewering - przyp. red.) wciąż pracuje jest dla nich plamą na honorze - powiedział w jednym ze swoich przemówień w Stanach.

Franzblau, który mówi o moralnym obowiązku "lekarza, Amerykanina i Żyda" jaki na nim ciąży, zapłacił nawet z własnych środków za ogłoszenie wydrukowane w New York Timesie, w którym napisał "Dlaczego niemiecki land Bawarii ochrania człowieka, oskarżonego o zbrodnie wojenne?". Kosztowało go to ponad 50 tysięcy dolarów.

O sprawie nazistowskiego doktora można też przeczytać na stronie badnazidoctor