Posiedzenie komisji zwołano na wniosek
PiS po akcji
ABW, która dwa tygodnie temu przeszukała mieszkania dwóch członków komisji weryfikacyjnej Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka oraz Aleksandra L. i Wojciecha S. Staszak zastrzegł, że nie może ujawniać szczegółów śledztwa przeciw L. i S., podejrzanym o żądanie od żołnierza b.
WSI 200 tys. zł za załatwienie mu pozytywnej weryfikacji.
Dodał, że podczas przeszukań 11 w sumie mieszkań wszystkich czterech osób, zabezpieczono "znaczną ilość" dokumentów, w tym niejawnych, które obecnie podlegają weryfikacji.
Staszak przypomniał, że informacje o stosowaniu środków operacyjnych są objęte tajemnicą państwową, a mówiąc o tym popełniłby przestępstwo. Zwracając się do posłów PiS, Staszak oświadczył, że jest zażenowany takimi ich pytaniami. Wyraził nadzieję, że "profesjonaliści nie będą pytali o coś, na co nie mogą otrzymać odpowiedzi".
Staszak podkreślił, że żadna z czterech osób, u których były przeszukania, nie złożyła uwag do tej czynności. Zarzucił posłowi PiS Antoniemu Macierewiczowi, że mówi nieprawdę, twierdząc, by Leszkowi Pietrzakowi uniemożliwiono dobranie innej osoby podczas przeszukania.
"Prezydent i premier byli informowani o sprawie" Działamy zgodnie z prawem w sprawie płatnej protekcji przy weryfikacji WSI - zapewnił prokurator krajowy. Wiceszef ABW Jacek Mąka powiedział, że premier i prezydent byli wielokrotnie informowani o sprawie.
Mąka nie zgodził się z wypowiedzią posła PiS Antoniego Macierewicza, że cała sprawa to prowokacja byłych funkcjonariuszy WSI z udziałem ABW. - Proszę mi wierzyć, że w świetle mojej wiedzy myli się pan - oświadczył wiceszef ABW. Dodał, że świadczy o tym "bogaty materiał", którego nie może ujawnić.
Mąka oświadczył, że nie może odpowiedzieć ma pytania posłów PiS, czy ABW wykonywała jakieś czynności operacyjne wobec członków komisji weryfikacyjnej WS