''W ciągu 24 godzin Liban pozna swojego prezydenta''

- Kryzys został zażegnany. W ciągu 24 godzin Liban pozna swojego nowego prezydenta - ogłosił swój mediacyjny triumf między rządem Libanu a opozycyjnym Hezbollahem premier Kataru Hamad bin Jassem al-Thani. Jego sukces polega na spełnieniu przez rząd Fuada Siniory dwóch warunków Hezbollahu: prawa weta i przeprowadzenia wyborów na bazie malutkich dystryktów.
Gigantyczny polityczny sukces Hezbollahu został wypracowany dzięki 18 miesiącom politycznego szantażu - Liban jest bez prezydenta, rząd nie ma kontroli nad południem kraju, a w ostatnich tygodniach w walkach zainicjowanych przez Hezbollah zginęło kilkadziesiąt osób.

Właśnie dramat Libanu, który stanął na krawędzi ponownej wojny domowej, zmusił kraje Ligi Arabskiej do postawienia się w roli mediatorów. Negocjacje były prowadzone w Katarze, a dzisiejszą konferencję w Dauha (stolicy kraju) na której podano ich wyniki transmitowano na żywo na cały Bliski Wschód.

Wielki przegrany tego wydarzenia, premier Libanu Fuad Siniora, zaapelował do rodaków, aby powstrzymali się od przemocy i zaakceptowali dzisiejsze postanowienia.

- Powinniśmy akceptować się wzajemnie i kontynuować dialog, aby rozwiązać nasze problemy. Chcemy żyć razem w pokoju i będziemy to robić. Nie mamy innego wyjścia - powiedział na tej samej konferencji w Katarze.

Minister ds. telekomunikacji Marwan Hamadeh dodał natomiast, że "nikt dziś nie przegrał". - Liban jest zwycięzcą - powiedział minister w rozmowie z Associated Press.

Zgodnie z umową, jak poinformował Hamadeh, 11 ministerstw przypadnie pro-syryjskiej opozycji, 16 pro-zachodniej parlamentarnej większości, a trzy pozostaną w gestii wybranego prezydenta.

Nowe prawo wyborcze

Zgodnie z umową, którą ostatecznie wypracowano dziś o świcie, powstanie też nowe prawo wyborcze, na podstawie którego odbędą się w przyszłym roku wybory parlamentarne.

Kompromis ma, jak relacjonuje w rozmowie z AP minister Hamadeh, pozwalać na klarowny podział wpływów w Bejrucie (stolicy Libanu) i wyłonienie jednego, niepodważalnego zwycięzcy w całym kraju.

Od listopada Liban nie ma prezydenta - ustąpił wówczas marionetkowy wobec Syrii prezydent Emile Lahoud, a polityczny konflikt w parlamencie nie pozwolił na wybranie jego następcy.

Obie strony doszły teraz do porozumienia, że "konsensusowym kandydatem" jest ten, którego od miesięcy promuje Hezbollah - szef stabu generał Michel Sulejman.

Minister Hamadeh powiedział też dziennikarzom AP, że rząd zaapeluje do swoich parlamentarzystów o powrót do Bejrutu, z którego uciekli w obawie przed atakami syryjskiej bezpieki i ich popleczników.

Zapytany z kolei czy dzisiejszy konsensus nie pozwoli Hezbollahowi na ponowne rozpętanie konfliktu zbrojnego i przeprowadzanie ataków na politycznych oponentów, minister odpowiedział: porozumienie zakazuje używania broni... i wzywa do dialogu... ogólnie jest propokojowe.

18 miesięcy kryzysu

Polityczny koszmar Libanu rozpoczął się, gdy parlamentarzyści Hezbollahu wystąpili z rządu jedności narodowej w listopadzie 2006 roku. Był to protest przeciwko niezgodzie premiera Siniory na przyznanie im takiej liczby miejsc w rządzie, która pozwalałaby im na blokowanie niekorzystnych dla nich ustaw. Taką zgodę od premiera usłyszeli dziś.

Skomentuj:
''W ciągu 24 godzin Liban pozna swojego prezydenta''
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX