Kartele do policji: "Jesteście z nami, albo śmierć"

tan, gazeta.pl
19.05.2008 , aktualizacja: 19.05.2008 19:17
A A A Drukuj
Narkotykowe kartele w Meksyku ogłosiły listę 22 wysokich oficerów policji, którym postawili publiczne ultimatum "Jesteście z nami, albo was zabijemy". Co najmniej siedmiu z tej listy już zginęło w zamachach, 3 innych zostało rannych. Postawieni w stan najwyższej gotowości policjanci i wojsko po ulicach poruszają się uzbrojeni po zęby w obawie o własne życie.
Zatrzymani przez policję w Juarez. Posterunek, 17 maja.
Fot. Alexandre Meneghini AP
Zatrzymani przez policję w Juarez. Posterunek, 17 maja.
Wojna w Meksyku trwa nieprzerwanie - kolejne ciała zabitych osób odkrywane są codziennie. Zdarza się, że policja odkrywa dziuple mafijne, gdzie znajduje się czasem po kilkadziesiąt ciał ich skatowanych ofiar. Tylko dziś, około godziny 19 (czyli w samo południe w Meksyku) policja w nadmorskim mieście Rosarito poinformowała, o odkryciu czterech ciał - osób zamordowanych strzałem w głowę. Prawdopodobnie byli to Amerykanie.

Lista śmierci

Groźba ukazała się na ulicznych plakatach i opublikowanej ''liście śmierci''. Policjanci otrzymują też groźby poprzez swoje CB-radia w samochodach. Co najmniej czterech wysokich rangą oficerów policji zostało zastrzelonych w maju, w tym urzędujący szef policji federalnej w Meksyku.

Toczona przez służby mundurowe walka o odzyskanie publicznego zaufania w Meksyku trwa od wielu lat, jednak Meksykanie zakładają, że policjant i żołnierz jest skorumpowany - do czasu, aż udowodni, że jest inaczej. Tym uczciwym brak odpowiedniego sprzętu, wyszkolenia i wsparcia kolegów - pisze w swojej relacji reporter amerykańskiej telewizji Fox.

Policjanci, którzy faktycznie podejmują walkę z kartelami czują się "wystawieni", od kiedy nazwiska 22 dowódców policji w granicznym Juarez umieszczono na ręcznie spisanej liście śmierci, którą powieszono na pomniku w pobliżu komendy głównej. Zaadresowano ją do "tych, którzy wciąż nie wierzą" w potęgę karteli.

Z listy 22 siedmiu zginęło, a trzech zostało rannych w zamachach na ich życie. Z pośród pozostałych w policji pracuje już tylko jeden - reszta natychmiast odeszła z pracy.

- Atakują czołowych dowódców, aby zniszczyć policję. Robią to nie tylko u nas. To się zdarza w Nuevo Laredo, w Tijuanie, w całym regionie - powiedział burmistrz Juarez Jose Reyes Ferriz na pogrzebie ostatniej ofiary karteli.

Ofiary wojny

Zabójstwa to odpowiedź na politykę prezydenta Felipe Calderona, który wysłał tysiące i żołnierzy i funkcjonariuszy policji federalnej do ulicznej walki z kartelami. Narkotykowi królowie odpowiedzieli wysyłając zabójców, którzy atakują policjantów karabinami i granatami.

Policjanci tę wojnę wyraźnie przegrywają - w ostatnim tygodniu Departament Stanu USA poinformował, że trzech dowódców policyjnych przekroczyło granicę, aby poprosić o azyl w obawie o własne życie.

- To właściwie jest normalna wojna - powiedział Jayson Ahern, wiceszef amerykańskiej Straży Granicznej. - Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy jak gigantyczny tam jest poziom przemocy - dodał.

Policjanci w Juarez otrzymali do rąk karabiny - w miejsce dotychczasowych pistoletów - i rozkaz, aby nie patrolować ulic w pojedynkę. Z pośród 1700 mundurowych w tym mieście już ponad 100 ustąpiło ze służby.

''Gomez estar muerte''

8 maja Edgar Millan Gomez, nowy szef policji federalnej (pełnił tę funkcję od niespełna 10 tygodni) został zastrzelony przez zabójcę przed swoim domem w Mexico City. Policja zatrzymała kilka osób, w tym policjanta - o zorganizowane ataku oskarżono kartel Sinaloa.

Amerykańska ambasada na znak solidarności spuściła swoją flagę do połowy masztu. - Meksyk stracił kolejnego bohatera. Ten kraj stracił zbyt wielu bohaterów w wojnie z kryminalistami i kartelami - napisał w oświadczeniu ambasador Tony Garza.

Instytucje rządowe Meksyku nie spuściły swoich flag, ale zorganizowały ceremonie pogrzebowe.

Kartele oficjalnie rekrutują wojskowych

Podobnie jak w przypadku bardzo dotkniętej korupcją policji, także wojskowi znaleźli się w zasięgu zainteresowania karteli. Los Zetas, niesławna grupa byłych wojskowych którzy teraz pracują jako zabójcy dla karteli, wywiesiła przy ulicach i autostradach plakaty rekrutacyjne z napisami "Zetas Cię chcą - oferujemy żołnierzom dobre pieniądze'', jednocześnie przypominając o tym, jak źle armia płaci swoim pracownikom.

Reakcja władz Meksyku jest dość niespójna: z jednej strony rząd stara się bardzo rozpropagować pozytywny obraz mundurowych, co rusz przeprowadzając nowe kampanie, a z drugiej normalna praktyka wobec mieszkańców jest dość brutalna.

- Ci goście mają wszystko i wszystkich w dupie - powiedział Lalo Lucero operatorom telewizji, którzy towarzyszyli patrolowi wojska, który akurat przeszukiwał jego mieszkanie. - Weszli tu bez nakazu, przekopali wszystko a mi kazali się zamknąć i siedzieć na kanapie - dodał.

Władze nie reagują na takie oskarżenia, odpowiadają na nie kampanią reklamową z słynnym plakatem przedstawiającym żołnierza z CKM-em i podpisem "Jesteśmy tu, aby pomóc".

Od stycznia do maja 2008 roku w walkach między gangami, oraz z policją i wojskiem zginęło około 1300 osób. W całym roku 2007 liczba ta wyniosła blisko 2500.

Podziel się