Prokuratura chce trzymiesięcznych aresztów dla dziennikarza Wojciecha Sumińskiego i płk. Aleksandra Lichockiego, pracownika Agencji Mienia Wojskowego. Obaj podejrzani są o płatną protekcję. Grozi za to trzy lata więzienia. Mieli oferować oficerom
WSI za pieniądze pozytywną weryfikację. Mieli też oferować biznesmenom wykreślenie z aneksu do raportu. Podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów.
Robert Majewski z Prokuratury Krajowej ujawnił po przesłuchaniu Piotra Bączka, że
ABW przeprowadziła wczoraj przeszukania w sumie w 11 lokalach i dotyczyły one większej liczby osób niż podawały media. Czyli więcej niż czterech, ale prokurator Majewski nie chciał ujawnić ilu osób dotyczyły przeszukania. - Niektórzy mają inne miejsce zamieszkania, inne zameldowania, albo mają kilka mieszkań - tłumaczył prokurator Majewski.
- Na temat rodzaju zabezpieczonych dokumentów nie będziemy udzielać informacji. Nie będziemy też mówili, u kogo dokładnie i jakie materiały zostały znalezione - mówił prokurator Majewski.
Piotr Bączek, który przed południem przyszedł na przesłuchanie do prokuratury ze szczoteczką i pastą do zębów, nie usłyszał dzisiaj zarzutów. Był przesłuchiwany w charakterze świadka. Wyszedł z prokuratury po kilku godzinach. Zarzutów nie usłyszał także Leszek Pietrzak. - Materiał dowodowy był tego rodzaju, że uznaliśmy, że w tym momencie tego zarzutu nie będzie - zaznaczył prokurator.
We wtorek ABW przeszukała w związku z tym śledztwem mieszkania Sumińskiego i Lichockiego oraz dwóch członków Komisji Weryfikacyjnej WSI - Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka. Po przeszukaniach prokuratura informowała, że w trzech mieszkaniach znaleziono tajne materiały.