Samolot zjechał z pasa i zarył w ziemię

Samolot linii Ryanair, który we wtorek rano utknął w ziemi poza pasem startowym łódzkiego lotniska im. Władysława Reymonta, został wieczorem wyciągnięty na pas startowy i przetoczony na płytę postojową przed terminalem.


Od środy łódzkie lotnisko będzie funkcjonowało normalnie - zapewnił rzecznik lotniska Miłosz Wika. Pierwszy samolot odlecieć ma po godz. 6 rano do Wiednia.

Mechanicy przewoźnika, którzy wieczorem przyjechali do Łodzi, w środę rano mają ocenić czy nie doszło do uszkodzeń m.in. kół maszyny. Jeśli nie stwierdzą żadnych usterek, to samolot w środę wyleci do Nottingham.

Oficjalnie nikt nie mówi o przyczynach wypadku, nieoficjalnie wskazuje się, że przyczyną mógł być błąd pilota.

Samolot stanął dęba

Około godz. 9.30 samolot rejsowy linii Ryanair mający lecieć do East Midlands (Nottingham) podczas kołowania po płycie łódzkiego lotniska nie zmieścił się na pasie startowym i zarył w ziemię. Pasażerowie zostali ewakuowani, żadnemu z nich nic się nie stało.

- Z zewnątrz wyglądało to dość dramatycznie, ponieważ samolot nagle prawie stanął dęba, a w powietrze wzniósł się ogromny tuman piasku - opowiada Radek, świadek wypadku. Pasażerowie zostali ewakuowani. Żadnemu z nich nic się nie stało.

Pasażerowie opuścili samolot przednimi schodami, a autobusy przewiozły ich do terminalu, skąd autokarami odjechali na warszawskie lotnisko, skąd mają odlecieć do Wielkiej Brytanii.

Samolot wyjechał z pasa startowego przy manewrze zawracania - wynika z wyjaśnień rzecznika lotniska Miłosza Wilka w telewizji TVN24.

Łódzkie lotnisko odwołało m.in. zaplanowany na wtorek lot do Londynu.

Relacje świadków

- Wokół samolotu stoją jednostki straży pożarnej - relacjonował Radek zaraz po tym, jak samolot wyjechał poza pas startowy. - Kolejny samolot, który miał lecieć do Dublina, cały czas stoi na płycie lotniska i raczej nie wystartuje. Podobnie żaden z samolotów nie wyląduje. Mechanik, z którym rozmawiałem, powiedział mi nieoficjalnie, że linie Ryanair zostały poinformowane o zdarzeniu, a naprawa i wyciągniecie samolotu to kwestia około sześciu godzin.

- Po godz. 12 moja siostra, która miała lecieć pechowym rejsem, poinformowała mnie, że pasażerowie mają trzy opcje do wyboru związane z przelotem do Nottingham. Pierwsza z nich, to odlot z innego lotniska w Polsce, druga to wylot z Łodzi dopiero w nocy, trzecia to poczekać do rana i dopiero jutro lecieć do Nottingham. Większość podróżnych zdecydowała się na odlot z Warszawy i w tym momencie pasażerowie czekają na autobus, który przewiezie ich na Okęcie - dodał Radek.

Pasażerowie narzekali, że były kłopoty z informacją. W samolocie komunikat był podany jedynie po angielsku, zaś w terminalu komunikaty były ogłaszane jedynie po polsku.

Lotnisko jest dobrze oznaczone

Według rzecznika portu, lotnisko jest dobrze oznaczone, jeśli chodzi o koniec drogi startowej. - Jeśli chodzi o oznaczenie końca drogi startowej to jest ono zgodne z przepisami lotniczymi, takie jak na wszystkich innych lotniskach, więc samolot nie powinien się tam znaleźć - podkreślił Wika.

W związku z sytuacją na lotnisku nie odleciały we wtorek samoloty do Nottingham i do Londynu. Port w Łodzi nie przyjął też samolotu ze stolicy Anglii. Z opóźnieniem, ze skróconej drogi startowej, wystartował jednak samolot do Dublina.

Byłeś świadkiem awaryjnego lądowania? Zrobiłeś zdjęcia? Wyślij je na Alert24

Więcej o: