Norbert Rasch pokonał posła Gallę

Norbert Rasch pokonując 8 głosami posła Ryszarda Gallę został nowym przewodniczącym Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim. Tym samym zastąpił Henryka Krolla, który piastował tę funkcję 17 lat. 
Kroll zrezygnował z przewodzenia Towarzystwu, bo nie dostał się do Sejmu przegrywając październikowe wybory z Gallą, notabene do sobotniego zjazdu faworytem do zajęcia miejsca wieloletniego przewodniczącego. Ale też i Kroll na powiatowych spotkaniach TSKN rekomendował Gallę i namaszczał go na swego następcę, co - jak się okazało - nie przysłużyło się posłowi, bo ci działacze Mniejszości, którzy chcieli zmian w ich stowarzyszeniu, nie przyjmowali tego wskazania jako właściwy kierunek.

Tymczasem 37-letni Rasch, reprezentant młodszego pokolenia w Towarzystwie, postawił na profesjonalną kampanię. Przede wszystkim (w przeciwieństwie do Galli) od razu zdeklarował się, że chce walczyć o funkcję szefa Mniejszości, zaś działaczom mówił, że TSKN to nie partia i że od polityki powinno się go oddzielić, jednocześnie przypominając o dwóch podstawowych wartościach MN: tożsamości i języku. I zdaje się przede wszystkim tym drugim swego jedynego kontrkandydata pokonał.

Galla wystąpienie na zjeździe prezentujące jego kandydaturę rozpoczął dukając jedno zdanie po niemiecku, by obiecując poprawę tego stanu rzeczy, dalej rozprawiać po polsku.

Zaś Rasch, germanista z wykształcenia, płynnie przechodził z niemieckiego w śląską gwarę, a potem w literacki język polski, udowadniając ponad 130 delegatom, że będzie potrafił się swobodnie porozumieć i w Polsce, i w Niemczech. Ale też i Rasch w swym wystąpieniu mocno zaakcentował, że członkowie Mniejszości powinni być dumni z tego, że są Niemcami i wielokroć mocniej upominać się o swoje racje jak np. przy niemieckich pomnikach czy teraz tablicach z dwujęzycznymi nazwami. - Niech nas traktują jak Żydów - zacytował niedawną wypowiedź Krolla. Tym zapewne "kupił" też część starszej części sali, będącej do zjazdu zwolennikami znanego i przewidywalnego Galli (uchodzącego w TSKN jednak za liberała, który z większością negocjuje, a nie stawia jej twarde warunki).

Rasch dostał 69 głosów, Galla 61 i porażkę starał się przyjąć z klasą. Wyściskał nowego przewodniczącego i zdeklarował współpracę, a ten ją przyjął, bo choć zamierza jak najszybciej zmienić liczebność i skład zarządu TSKN, to jednak chce z doświadczenia kolegów korzystać. - Nie mogę otoczyć się tylko młodymi, bo to tak, jakbym odciął korzenie. Dla mnie ważne jest, by także ci co zakładali Towarzystwo, ci co aktywnie w nim działali, mieli coś do powiedzenia - stwierdził dodając, że jest też wdzięczny tym z zarządu, którzy gratulując wygranej powiedzieli mu, że na niego nie głosowali. - Opozycja być musi, ale dobrze, że jest jawna, a nie jakaś za plecami.

Rasch na zjeździe unikał odpowiedzi na pytania m.in. dotyczące stosunków z Niemcami. - Dotąd się tym nie zajmowałem i nawet wytykano mi ten brak doświadczenia, ale dziś jeszcze spotykam się z goszczącym na zjeździe niemieckim sekretarzem stanu ds. mniejszości. I już niedługo odpowiem na wszystkie pytania.

Rasch ma żonę i dwójkę dzieci, z którymi w domu rozmawia po niemiecku. Sam zresztą tak był uczony, a polski poznał dopiero w szkole. Teraz zakłada szkółki niedzielne dla dzieci, wprowadza u siebie w Prószkowie niemiecki do przedszkola. Od wielu lat jest radnym, w tej kadencji sejmiku. Na co dzień jest sekretarzem gminy, śpiewa też ze starostą opolskim w bardzo znanym zespole prezentującym śląskie i niemieckie szlagiery "Echo Prószkowa".