Sposób na wygraną? Rozpylić gaz w szatni przeciwników

Kiedy nie masz pomysłu jak ograć swojego przeciwnika, zawsze możesz spróbować... rozpylić gaz w jego szatni. Dzięki temu rywal skoncentruje się na sprawach nie związanych z meczem, a twój zespół spokojnie przystąpi do drugiej połowy rześki i wypoczęty.
Romario mówi dość

Do takiego wniosku doszła prawdopodobnie ekipa Palmeiras, która jest posądzona przez swoich przeciwników - ekipę Sao Paulo - o rozpylenie gazu w ich szatni. Zdaniem piłkarzy Sao Paulo drużyna Palmeiras mogła swobodnie sabotować przerwę ponieważ była gospodarzem spotkania. - Nie możliwe było swobodnie oddychać. Gaz podrażnił oczy i nozdrza piłkarzy - tłumaczył lekarz zespołu doktor Jose Sanchez.

Derby wywołały burzę w obu ekipach, którą jeszcze bardziej wzmógł komentarz trenera Palmeiras, Vanderleia Luxemburgo sugerującego, że to goście sami rozpylili gaz, by później oczernić jego klub.

Z kolei trener gości Muricy Ramalho komentarz Luxemburgo nazwał stekiem bzdur i zapowiedział, że klub przekaże sprawę do trybunału piłkarskiego z nadzieją, że ten nałoży na Palmeiras zakaz występowania na własnym obiekcie. - Luxemburgo obraził nie tylko mnie, ale i klub. Mam nadzieję, że pożałuje swoich słów - mówił wzburzony Ramalho. - Jak mam sam na siebie rozpylić gaz? - pytał dalej zdziwiony sugestiami trenera gospodarzy.

Policja, która przeszukiwała i badała szatnię gości potwierdziła we wtorek, że ktoś rozpylił gaz, ale nie potrafiła zidentyfikować tajemniczej substancji. Stróże prawa nie potrafili także powiedzieć jakim sposobem gaz dostał się do szatni Sao Paulo.

Mecz pucharu stanów pod nazwą Paulista zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:0. Jednak sytuacja, która miała miejsce w przerwie negatywnie wpłynęła na obie ekipy, które spotkanie kończyły w dziesiątkę. Czerwone kartki ujrzeli Martinez (Palmeiras) i Andres Diaz (Sao Paulo). Bramki dla gości padły po strzałach Leo Limy w 23 minucie oraz Rogeria Ceni na pięć minut przed końcem meczu.

Polski bramkarz łapie dwie kartki w 4 sekundy