Indonezyjska policja aresztowała sześciu zwolenników niepodległości Tybetu demonstrujących w Dżakarcie przed kompleksem sportowym, w którym miał się pojawić olimpijski ogień. Służby bezpieczeństwa skonfiskowały antychińskie transparenty i plakaty.
Aktywiści utrzymują, że policyjny prowokator wmieszał się w ich szeregi i rozpoczął przepychankę z funkcjonariuszami. Zatrzymano sześć osób, które nie chciały oddać policjantom transparentów.
Organizatorzy demonstracji zapowiadają, że wrócą w pobliże stadionu lub będą kontynuować protest w innym miejscu.
Sztafeta olimpijska w Dżakarcie pobiegnie na siedmiokilometrowej trasie dookoła największego stadionu sportowego. Olimpijski płomień nie opuści ogrodzonego terenu ośrodka sportowego, z bliska oglądać go mogą wyłącznie dziennikarze i zaproszeni goście. Widzom pozostanie obserwowanie sztafety zza siatki.
Choć protesty w Indonezji pod względem skali nie dają się porównać z tym co działo się w Londynie lub Paryżu, władze wolą dmuchać na zimne i nie dopuścić demonstrantów w pobliże sztafety. Ochrona otoczyła cały teren szczelnym kordonem.
Większość państw azjatyckich ograniczyła trasy sztafety olimpijskiej do absolutnego minimum, by nie dopuścić do protestów porównywalnych z tymi, które miały miejsce w zachodniej Europie i Stanach Zjednoczonych.