Małaszyński i Hołowczyc chcą biec, ale nie za wszelką cenę

Robert Kowalik, Gazeta.pl
08.04.2008 , aktualizacja: 08.04.2008 22:04
A A A Drukuj
- Na razie czekam na rozwój sytuacji, do 4 czerwca wszystko może się wydarzyć - powiedział Gazecie.pl Paweł Małaszyński, który właśnie tego dnia ma pobiec ze zniczem olimpijskim w ręku w Chinach. Z kolei Krzysztof Hołowczyc wydał na swojej stronie oświadczenie, w którym zdaje się na Parlament Europejski i MKOl. Przypomnijmy, że akurat 4 czerwca przypada rocznica tragicznych wydarzeń na placu Tiananmen.

agencja gazeta fot. wojciech surdziel
Może założy coś pomarańczowego

Aktor nie chciałby jednak rezygnować z "tego wyjątkowego zaszczytu", tym bardziej, że dla niego znicz olimpijski "to znak pokoju". - Chciałbym jedynie założyć coś pomarańczowego na znak solidarności z mnichami, może opaskę? - powiedział Małaszyński. Według niego nie ma co zbyt ostentacyjnie manifestować swoich przekonań politycznych akurat w takim momencie, a do Chin nie jedzie on prywatnie. - Od II Wojny Światowej nie było dnia pokoju na świecie, a ze zniczami biegano - dodał.

- Trzeba było się zastanowić w momencie przyznawania Chinom organizacji olimpiady. Jednak już całe zamieszanie wokół sztafety powoduje, że powoli traci ona dla aktora swój urok. Najbardziej jednak współczuje on sportowcom. - Są oni prawdziwymi kozłami ofiarnymi w tej sytuacji - powiedział Małaszyński. - Jestem też przekonany, że to całe zamieszanie wokół Tybetu, skończy się wraz z końcem olimpiady - dodał.



Będzie biegł nawet z pochodnią w zębach? Teraz już nie jest tego pewien

W polskiej sztafecie olimpijskiej Pekin 2008 mają pobiec oprócz Małaszyńskiego: piosenkarka Reni Jusis, kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc oraz zwycięska para ogólnodostępnego konkursu - Magdalena Piotrowska z Warszawy i Maciej Dąbrowski z Wadowic. Konkurs zorganizowała firma Samsung i Polski Komitet Olimpijski.

Jeden z najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych doznał w ubiegłym roku urazu kręgosłupa na trasie Rajdu Faraonów. To nie zniechęciło go do idei niesienia ognia. - Choćbym miał trzymać w zębach pochodnię, to będę biegł w sztafecie - mówił Hołowczyc.

Dziś na stronie Hołowczyca znaleźć można oświadczenie w sprawie sztafety. Czytamy w nim, że sportowiec traktuje swój bieg jako "ogromne wyróznienie". "Udział w sztafecie jest dla mnie jedyną szansą, by poczuć się w pewnym sensie reprezentantem Polski na Igrzyska Olimpijskie. (...) Jako sportowiec, któremu idea olimpijska jest szczególnie bliska, nie akceptuję faktu, iż w chwili obecnej udział w sztafecie jest utożsamiany z wyrażeniem poparcia dla łamania praw człowieka w Tybecie, czy brakiem poparcia dla walki narodu tybetańskiego. Opowiadam się zdecydowanie za nie łączeniem polityki ze sportem. Zaistniała sytuacja jest tak złożona, że identyfikowanie wielkiego wydarzenia jakim są Igrzyska Olimpijskie, z aktami łamania praw człowieka, jakie mają miejsce w Chińskiej Republice Ludowej, to duże nadużycie i uproszczenie problemu.

Hołowczyc pisze, że 10 kwietnia 2008 roku w Parlamencie Europejskim odbędzie się sesja poświęcona sprawie Tybetu, po której Parlament ogłosi swoje oficjalne stanowisko. "Jako członek Parlamentu Europejskiego, czuję się zobowiązany do respektowania jego zaleceń. Również Międzynarodowy Komitet Olimpijski ma wkrótce wydać oświadczenie w sprawie sztafety olimpijskiej. Sytuacja rozwija się bardzo dynamicznie, a ja chciałbym, aby moja decyzją była ze wszech miar przemyślana i słuszna, więc zanim ją podejmę chcę zapoznać się ze stanowiskami i opiniami ważnych dla mnie instytucji i osób. Dopiero wtedy będę mógł podjąć i ogłosić decyzję o na temat swojego udziału w sztafecie" - pisze Hołowczyc.

Nie wiemy za to jakie jest stanowisko Reni Jusis. Nagraliśmy się pytaniem na telefon jej menegerki. wiadomo tylko, że znana piosenkarka jest sponsorowana przez Samsunga.

Polskiej ekipie przypadł do pokonania odcinek w okolicach Kantonu, 4 czerwca 2008 r. W tym dniu Hołowczyc obchodzić będzie 46. urodziny. Będzie to też 19 rocznica krwawo stłumionych protestów studenckich na placu Tiananmen.

Londyn i Paryż gaszą olimpijski ogień



W Sztafecie Pekin 2008 około 22 tys. osób pokonywać będzie w okresie 130 dni trasę prowadzącą przez 113 miast w Chinach i 23 miasta w innych krajach. Przedsięwzięcie zakończy się zapaleniem znicza podczas ceremonii otwarcia igrzysk, 8 sierpnia w Pekinie.

Już zapaleniu ognia w Grecji towarzyszył skandal, kiedy nagle z tłumu wyskoczył ktoś z tybetańska flagą. Ogień olimpijski trafił do Londynu w ubiegłą niedzielę. Na 45-kilometrowej trasie sztafety zgromadzili się liczni antychińscy demonstranci. Kilkukrotnie próbowano przejąć pochodnię. Ktoś usiłował zgasić ją gaśnicą.

W poniedziałek sztafeta przeniosła się do Paryża. Tu również pochodni towarzyszyli protestanci, pochód wielokrotnie przerywano, demonstrujący przedzierali się przez kordon policji. Wreszcie, według relacji niosącego pochodnię Davida Douillet, ''chiński ochroniarz zgasił ogień''.

Podziel się