Zamieszanie przed wtorkową wizytą prezydenta Kaczyńskiego na Węgrzech. O mały włos doszłoby do jej odwołania, bo okazało się, że prezydent nie ma czym lecieć - oba rządowe samoloty są zepsute i znajdują się w naprawie. W ostatniej chwili udało się wyczarterować inny samolot i prezydent jednak na Węgry poleci - ujawnił minister Michał Kamiński.
W rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik rządu Aleksandra Liszka potwierdziła, że oba samoloty, z których korzystają m.in. prezydent i premier, są aktualnie w naprawie. Liszka zapewniła, że przed świętami wszystkie osoby, które korzystają z tych samolotów, a więc i prezydent, zostały poinformowane o problemach technicznych.
Kamiński: Udało się wyczarterować samolot
Tymczasem już po godz. 20.00 strona "Dziennika" podała za Michałem Kamińskim z Kancelarii Prezydenta, że wizyta prezydenta Kaczyńskiego na Węgrzech została odwoałana, bo prezydent po prostu nie ma czym lecieć. Chwilę później Kamiński już dementował te informacje: - W ostatniej chwili udało się wyczarterować samolot i prezydent na Węgry poleci. Dowiedziałem się tego przed chwilą w rozmowie z samym Lechem Kaczyńskim - tłumaczył minister. - Obiektywny fakt jest taki, że Kancelaria Prezydenta dostała wiadomość o awarii samolotów w sobotę, tuż przed bardzo ważnymi świętami. Kancelaria musiała podjąć ekstremalne działania, żeby jakiś samolot się znalazł - mówił Kamińśki. Zapewnił jednocześnie, że nie ma żadnego konfliktu na tym tle z Kancelarią Premiera.
Co się dzieje z samolotami?
- Jeden z samolotów przechodzi okresowy przegląd - powiedział w TVN24 rzecznik Sił Powietrznych Wiesław Grzegorzewski. - Druga maszyna wróciła niedawno z Moskwy. Okazało się, że zamontowany przez Rosjan system łączności satelitarnej źle wpływa na system nawigacyjny - ujawnił.