Bełchatów bez Lenczyka

Orest Lenczyk nie jest już trenerem PGE GKS Bełchatów. Na razie zastąpi go Jan Złomańczuk, który jest koordynatorem w bełchatowskim klubie.
Decyzja zarządu GKS nie jest zaskoczeniem. Trudno się temu dziwić, skoro w rundzie wiosennej drużyna, która ma w składzie reprezentantów Polski, przegrała wszystkie pięć spotkań, tracą 11 goli, a na dodatek nie strzelając żadnego. A przecież w składzie aktualnego jeszcze wicemistrza Polski jest Łukasz Garguła, podstawowy zawodnik reprezentacji Polski, w kadrze gra też Dawid Nowak, testowany przez Leo Beenhakkera. To nie koniec, bowiem Carlo Costly regularnie strzela gole dla Hondurasu.

Na boisku nie było tego widać, wręcz przeciwnie - GKS w tym roku jest najsłabszą drużyna w ekstraklasie, gorszą od Zagłębia Sosnowiec, ŁKS, Polonii Bytom czy Widzewa. Pieniądze nie grają, ale nie należy zapominać, że budżet bełchatowskiego klubu jest porównywalny z tym, co wydają wszystkie wyżej wymienione, tyle że razem. Nic dziwnego, że właściciel spółki - kopalnia - zdenerwował się i najpierw zmienił zarząd, a później trenera.

Jeszcze przed spotkaniem z Lechem nowi szefowie klubu twierdzili, że zwolnienie Lenczyka jest niemożliwe. Mityczny już kontrakt nie przewidywał bowiem możliwości wcześniejszego rozwiązania. Do jego końca, czy do czerwca 2009 roku, GKS musiał wypłacać szkoleniowcowi pensję w rekordowej wysokości w historii polskiej ekstraklasy - 70 tys. zł miesięcznie. - Lenczyka można było zwolnić tylko dyscyplinarnie, ale to nierealne - mówili prezesi PGE GKS.

Trener po piątej kolejnej porażce - 0:3 z Lechem Poznań - wypowiedź na konferencji prasowej rozpoczął od znanych już słów, że szybko stracona bramka ustawiła mecz. Wszyscy czekali na słowa o dymisji. Na próżno...

W czwartek jego zespół był dłużej przy piłce od rywala, podobnie zresztą jak w większości poprzednich pojedynków. Efektów to nie przynosiło, bowiem gole strzelali poznaniacy. Rafał Grodzicki, który w zimowej przerwie odszedł do Ruchu Chorzów, wcale nie ukrywa, że jest z tego bardzo zadowolony.- Trudno jest wskazać przyczyny tak fatalnych rezultatów. Przecież nikt nagle nie zapomniał jak gra się w piłkę. Chyba dobrze, że mnie już tutaj nie ma - mówił.

Jeśli jeszcze ktoś miał jakiekolwiek złudzenia co do możliwości GKS, to po meczu z Lechem zostały one rozwiane. Potwierdza to sam Lenczyk, który nie widzi już możliwości walki z najlepszymi. - Czy nie czas by zapomnieć o wysokim miejscu w tabeli, a zająć się budowaniem zespołu na przyszłe rozgrywki? - zastanawiał się. - Teraz trzeba się skoncentrować na walce o punkty, by nie dać się tym zespołom, które walczą o pozostanie w lidze - dodał.

Kilkadziesiąt dni wcześniej klub miał walczyć o wicemistrzostwo Polski, a dzisiaj ma się bić o pozostanie w lidze? Zdaniem Macieja Stolarczyka, najbardziej doświadczonego zawodnika GKS, problem tkwi w psychice zawodników. - Kilka porażek odcisnęło piętno na morale zespołu. Potężny dzwon jaki otrzymaliśmy na początku sezonu zrobił swoje. Trudno jest się pozbierać, kiedy nic nam nie wychodzi, a do gry wkrada się niepewność. Przed każdym meczem tłumaczymy sobie, że dzisiaj wreszcie wygramy - opowiada Stolarczyk. - Tworzy się duża presja, która paraliżuje zawodników. Gramy do pierwszego błędu. Później wszystko przestaje nagle funkcjonować, a do gry wkraczają nerwy.

W czwartek późnym wieczorem Lenczyk spotkał się z zarządem klubu. Dostał propozycje rozwiązania umowy, ale nie podjął decyzji. Poprosił o czas do namysłu. W piątek, przed porannym treningiem, spotkał się z drużyną. - Chyba się pożegnał, choć nie wprost - opowiadają zawodnicy, którzy jeszcze dwa tygodnie temu gotowi byli bronić Lenczyka. Teraz zmienili zdanie. - Możliwość współpracy chyba się wyczerpała - opowiadają, prosząc o anonimowość. - Trener sprawiał wrażenie całkowicie zagubionego.

W piątek ukazał się komunikat, że Lenczyk nie jest już trenerem GKS i że zajęcia będzie prowadził dotychczasowy koordynator ds. młodzieży Jan Złomańczuk razem ze Zbigniewem Robakiewiczem, dotychczas pracującym z bramkarzami. Do kiedy? Aż znaleziony zostanie nowy szkoleniowiec. Na pewno nie będzie nim Janusz Wójcik, który w wywiadach prasowych opowiada, że dostał taką ofertę. Z GKS pożegna się też asystent Lenczyka Marek Wleciałowski.

Orest Lenczyk został trenerem GKS w październiku 2005 roku, kiedy drużyna broniła się przed spadkiem. Po znakomitej rundzie wiosennej zakończyła rozgrywki na dziesiątej pozycji. Rok później bełchatowianie odnieśli największy sukces w historii - zdobyli wicemistrzostwo Polski. To wtedy Lenczyk podpisał nowy kontrakt.