Największe związki nie podpisały dokumentu "białego szczytu"

met, PAP
19.03.2008 , aktualizacja: 19.03.2008 20:16
A A A Drukuj
Najbardziej liczące się związki zawodowe w służbie zdrowia nie podpisały w środę, podczas obrad plenarnych "białego szczytu", dokumentu podsumowującego jego dwumiesięczne prace. Większość uczestników podpisała dokument. Nie podpisały się Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, Ogólnopolski Związek Zawodowych Pielęgniarek i Położnych oraz NSZZ Solidarność.

Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
W dokumencie rekomendowane jest m.in. wprowadzenie niewielkiej odpłatności za część świadczeń zdrowotnych, stworzenie systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz zwiększenie publicznych nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB.

W najbliższych dniach organizacje uczestniczące w "białym szczycie" prześlą do ministerstwa zdrowia swoje uwagi i zastrzeżenia, które zostaną dołączone do dokumentu podsumowującego. Całość zostanie przekazana sejmowej komisji zdrowia i będzie punktem odniesienia dla prac parlamentarnych nad pakietem ustaw mających zreformować służbę zdrowia. Rozpoczną się one 26 marca.

Safjan: Szczyt zakończył się sukcesem

Przewodniczący komitetu sterującego prof. Marek Safjan podsumowując prace "białego szczytu" powiedział, że zakończył się on sukcesem. Według Safjana, środowa zapowiedź premiera Donalda Tuska dot. podniesienia składki na ubezpieczenie zdrowotne, jest efektem postulatów zgłaszanych podczas "białego szczytu".

Z kolei zdaniem sekretarza stanu w kancelarii premiera Michała Boniego, dzięki "białemu szczytowi" zrobiono "krok do przodu" w reformowaniu systemu ochrony zdrowia. "Kolejnym etapem będą prace parlamentarne. Zgłaszane uwagi będą bardzo dobrym źródłem do pogłębionych analiz" - podkreślił Boni podczas posiedzenia plenarnego.



Nie podpisali - lekceważą własna pracę

Organizacje, które nie podpisały rekomendacji "białego szczytu" nie szanują własnej pracy - powiedziała minister zdrowia Ewa Kopacz po zakończeniu posiedzenia planarnego.

"Myślę, że warto było by, żeby podpisali. Z zastrzeżeniami, wyszczególnieniem tego, co im się nie podoba, ale niepodpisanie jest lekceważeniem, także swojej własnej pracy. Podpisanie byłoby potwierdzeniem, że tu merytorycznie dyskutowali, a nie uprawiali polityki" - oceniła Kopacz.

Podziel się