Prezydent o Traktacie: Nie zawetuję, ale mogę nie podpisać

- W grę nie wchodzi weto. Problem leży gdzie indziej, czy ja podpiszę akt ratyfikacji czy nie, bo nie mam takiego obowiązku - powiedział prezydent Kaczyński zapytany, czy podpisze akt ratyfikujący tzw. Traktat Lizboński.
Prezydent jest w delegacji w Estonii. Zapytany na konferencji przez dziennikarzy o kwestie dotyczące Traktatu mówił krótko:jestem zwolennikiem kompromisu. Podkreślał, że wiąże z nim duże nadzieje. Zagroził jednak, że "nie ma obowiązku podpisywać aktu ratyfikującego" mimo, że "weto raczej nie wchodzi w grę". Innymi słowy prezydent może... po prostu zostawić dokument na biurku i ani go nie wetować, ani nie podpisywać.

Kłótni o orędzie ciąg dalszy

- Całe wystąpienie prezydenta to był klip na referendum. Niech zatem PiS idzie na referendum w znakomitym towarzystwie Bubla, Tejkowskiego i Rydzyka. Wygra je i tak Polska, a PiS przegra - powiedział w TVN 24 Stefan Niesiołowski.

Polityk PO zapowiedział, że do sejmowego głosowania nad rządowym projektem ratyfikacji Traktatu powinno dojść po świętach, 25 lub 26 marca. Powtórzył również obecną w kręgach Platformy opinię, że prezydencki projekt ustawy jest "powtórzeniem wersji PiS-owskiej".

"Orędzie było skandaliczne"

- Wystąpienie prezydenta było skandaliczne. Straszenie rozbiorami Polski, jakąś absurdalną mapą, straszenie homoseksualistami bez żadnych podstaw - mówił Niesiołowski. - Całe to wystąpienie Lecha Kaczyńskiego to był przecież klip na referendum. Idźcie państwo zatem na referendum (mówiąc to Niesiołowski zwrócony był w stronę posła PiS Pawła Kowala) i głosujcie w znakomitym towarzystwie Bubla, Tejkowskiego i Rydzyka. Polska i tak wygra to referendum wbrew PiS-owi i chyba tego chce sam PiS.

Paweł Kowal zapewnił, że PiS rządowego projektu nie zaakceptuje.

- Ten Traktat został dobrze wynegocjowany, jest ważny dla Polski i dla jej wizerunku w Europie. Są pewne elementy, które nie dotyczą bezpośrednio Traktatu, ale ustawy ratyfikacyjnej i ewentualnych implementacji do prawa polskiego, które można bez problemów, przy dobrej woli polityków przedyskutować i doprowadzić do szczęśliwego końca.

"Pis referendum przegra"

Kowal wyraził żal, że między opozycją a politykami partii rządzącej nie doszło do rozmów "w zamkniętym pomieszczeniu", tylko do rozmów "porozmawiajmy o moim projekcie". - Właśnie taką formę rozmów próbował prowadzić marszałek Komorowski - mówił Kowal. - Myślę ,że jest jeszcze czas, by wszyscy się zreflektowali i wrócili po świętach do normalnych rozmów i poszukiwania kompromisu.

Uwaga polityka PiS wyraźnie nie spodobała się Niesiołowskiemu. - My dłużej rozmów prowadzić nie będziemy, nie widzę żadnego sensu, po tym co powiedział pan prezydent i jego brat bliźniak. O czym my mamy z PiS-em rozmawiać? O jakichś kompletnych nonsensach? O jakichś urojonych obawach? O jakimś straszeniu społeczeństwa Niemcami w stylu Giertycha, Rydzyka i Leppera?

Wicemarszałek przyznał, że projekt referendum jest już w lasce marszałkowskiej. - To krótki projekt, który sprowadza się do tego, że gdyby stało się to nieszczęście, że PiS, który tak bardzo popiera traktat głosowałby przeciwko niemu, to wtedy dojdzie do referendum. Polska i tak to referendum wygra , a PiS przegra.