Spot, szopka, teledysk - oceny orędzia prezydenta

rik
18.03.2008 , aktualizacja: 18.03.2008 15:53
A A A Drukuj
Geje z Kanady, odwrócona polska flaga, fragmenty szczytów UE, a wszystko to do muzyki z serialu "Polskie drogi". Czy to było orędzie, czy teledysk prezydenta - pytają internauci. Z kolei Eryk Mistewicz nazwał wystąpienie Kaczyńskiego najlepszym produktem politycznym PiS-u w ostatnim czasie. Do montażu orędzia przyznał się Jacek Kurski.
Jacek Kurski
Fot. Przemysław Skrzydło / AG
Jacek Kurski
Zbigniew Chlebowski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Zbigniew Chlebowski
Eryk Mistewicz
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Eryk Mistewicz
SONDAŻ
Jak oceniasz wczorajsze orędzie prezydenta?

Dobrze. Wstawki bardzo mi się podobały. Były atrakcyjne
Ani dobrze, ani źle. Orędzie jak każde inne
Źle. Wstawki były niepotrzebne. Całość przypominała spot wyborczy
Nie wiem, nie oglądałem



Wczorajsze orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego wzbudziło sporo kontrowersji, nie tylko z powodu zawartych w nim treści, ale przede wszystkim formy. Niektórym fragmentom towarzyszyła muzyka z filmu "Polskie drogi". Wystąpienie było także przeplatane archiwalnymi zdjęciami z ubiegłorocznych szczytów UE i wykresami. Pokazano także zdjęcia ze ślubu homoseksualistów i czarno-białą, przedwojenną mapę Polski. Na ekranach widzowie mogli zobaczyć nie tylko twarz prezydenta, ale również krótkie kadry przedstawiające parafowanie Traktatu w Lizbonie i Sejm polski głosujący w tej sprawie. Wcześniej nagrany klip był emitowany w chwili, gdy trwały w pałacu negocjacje ostatniej szansy z szefami klubów.



Tusk: Prezydent tylko dał swoją twarz

- Gdy usłyszałem, kto jest autorem i montażystą wystąpienia prezydenta (Jacek Kurski, PiS ), doszedłem do wniosku, że pan prezydent tylko dał swoją twarz. Daleki jestem od ironii, a nieporównywalnie poważniejsze jest to, że panu Kurskiemu pozwolono użyć wizerunków przywódców europejskich. Jak czulibyśmy się, gdyby w innym państwie w tego typu orędziu użyto wizerunku polskiego prezydenta, premiera czy marszałka? Ten typ orędzia wydaje się niestosowny: taka nowatorską formuła w niektórych fragmentach jest formułą ryzykowną i Polsce nie najlepiej służącą - powiedział premier Tusk oceniając wczorajsze orędzie prezydenta. - To reklamówka partii politycznej - posumował szef rządu.

Chlebowski: To był spot reklamowy

- To nie było orędzie, to był spot reklamowy - ocenił Zbigniew Chlebowski z PO. Radio ZET ujawniło, że ślub homoseksualistów odbył się w Kanadzie w 2003 r,, nie miał więc nic wspólnego z Unią Europejską. Do tego flaga Polska była powieszona odwrotnie. Patrząc od lewa do prawa, najpierw był kolor czerwony, potem biały. - Było wszystko, czego potrzeba, by starszyć dzieci nocą: okrojona Polska bez Śląska, Mazur, Pomorza Zachodniego, Angela Merkel knująca z szefową niemieckich ziomkostw Eriką Steinbach - napisał w dzisiejszej Gazecie Wyborczej Jarosław Kurski.

Mistewicz: Wreszcie mamy prezydenta

Według Eryka Mistewicza, specjalisty marketingu politycznego, wystąpienie prezydenta to najlepszy produkt polityczny ekipy PiS w ostatnim czasie. - Wreszcie mamy prezydenta, mocny wizerunek, bardzo skuteczny, pan prezydent zaczął swoją kadencję. - ocenił Mistewicz w TVN24. - To jest opowieść, że jest polityk, który będzie nas bronił. Widzę, że za Lecha Kaczyńskiego wzięli się najlepsi w Polsce, do nich należy Jacek Kurski. - dodał.



Jacek Kurski zadowolony z efektów swojej pracy

Do konsultacji podczas nagrania orędzia przyznał się Jacek Kurski. - Przez wrodzoną skromność, nie będę komentował efektów mojej pracy - powiedział Kurski dziennikarzom "Teraz MY". - Jeżeli poseł Kurski montował klip prezydentowi, to jest to zadanie nieetyczne. Warto sprawdzić i wyjaśnić rolę posła Kurskiego - skomentował Chlebowski.



To był teledysk

Komentarze w internecie mówią o wpadce. - To nie szopka, to był teledysk - napisał internauta o pseudonimie stefan 99999, a cloclo80 dodał: - "Polskie drogi" to potworny film. Mimo wątków komunistycznych jest chyba najlepszym obrazem życia pod okupacją niemiecką, obrazem terroru, zniszczenia, zniewolenia i zagłady. To quasi-dokument. Powoływanie się na niego w takiej sytuacji świadczy o tym, że antyniemieckie fobie Kaczyńskiego to nie wybryk, to psychoza o najwyższym stopniu szkodliwości.

Podziel się