Jak powiedział
Wojciech Olejniczak, prezydent na spotkaniu zapowiedział, że jutro złoży w Sejmie projekt ustawy dotyczącej ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
W wystąpieniu wyemitowanym w TVP, L. Kaczyński zaznaczył, że ustawa, jaką zamierza zaproponować, będzie wymagać "zgody narodowej dla jakiejkolwiek zmiany w jej zapisach". - W polskim systemie prawnym taką gwarancję daje tylko specjalna ustawa przewidziana w konstytucji - dodał.
Lech Kaczyński powiedział, że "są takie chwile w życiu narodu, kiedy trzeba zapomnieć o partyjnych szyldach i interesach i myśleć tylko o jednym, o Polsce".
- Wynegocjowany przez mnie Traktat z Lizbony mógł być aktem stabilizującym pozycję Polski w Unii i świętem ponad politycznymi podziałami dla wszystkich Polaków pragnących silnej Polski w Europie - mówił prezydent.
"Zgoda narodowa została złamana" Według niego jednak "narodowa zgoda w tej sprawie została złamana". - Tydzień po podpisaniu w mojej obecności Traktatu większość rządząca zadeklarowała wolę odstąpienia przez Rzeczpospolitą Polską od Protokołu Brytyjskiego, czyli rezygnacji z części fundamentalnych praw i interesów Polski w Traktacie Lizbońskim - powiedział L. Kaczyński.
Chodzi o przyjętą w grudniu 2007 r. w Sejmie, przy silnym sprzeciwie PiS, uchwałę w sprawie Traktatu z Lizbony dotyczącego reformy Unii Europejskiej.
Zasadniczy sprzeciw PiS wzbudził zapis uchwały mówiący, że "Sejm RP w uznaniu pozytywnego i ważnego znaczenia Karty Praw Podstawowych dla obywateli wyraża nadzieję, że możliwe będzie odstąpienie przez Rzeczpospolitą Polską od protokołu brytyjskiego".
Prezydent zapewnił jednak, że "w sprawie ratyfikacji (traktatu) pragnął i nadal pragnie kompromisu".
"Stop degradacji pozycji Polski" - Jednak - jak zaznaczył - jako prezydent Rzeczypospolitej stojący na straży jej praw i suwerenności nie mogę zgodzić się na dobrowolną i niczym nieuzasadnioną degradację pozycji naszego kraju w Unii Europejskiej.
Prezydent przekonywał, że w czerwcu ubiegłego roku wynegocjował "dobry" dla kraju traktat reformujący funkcjonowanie UE.
Stwierdził, że mimo "presji na Polskę ze strony wielkich państw Europy", by przyjąć wcześniej proponowane rozwiązania, udało się przeforsować wszystkie ważne dla Polski zapisy Traktatu z Lizbony.
L. Kaczyński wymienił w tym kontekście "dobry nicejski system głosowania aż do roku 2017",
kompromis z Joaniny ułatwiający blokowanie - jak mówił - złych dla Polski decyzji, zasadę solidarności energetycznej broniącej Polskę przed szantażem, utrzymanie prymatu prawa krajowego nad unijnym.
Nie wszystko w UE jest dobre dla Polski Mówiąc o Traktacie Lizbońskim prezydent zaznaczył, że "nie wszystko w UE musi być dobre dla Polski".
Jak dodał, "przy nieprzewidywalnych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, niektóre zapisy tzw. Karty Praw Podstawowych mogą uruchomić liczne wnioski Niemców przeciwko obywatelom polskim o odzyskanie własności lub przyznanie odszkodowania za mienie pozostawione na ziemiach północnych i zachodnich, które po II wojnie światowej przypadło Polsce".
- Inny przepis Karty, poprzez brak jasnej definicji małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, może godzić w powszechnie przyjęty w Polsce porządek moralny i zmusić nasz kraj do wprowadzenia instytucji sprzecznych z moralnymi przekonaniami zdecydowanej większości społeczeństwa - powiedział L.Kaczyński.
- Dzięki stanowczości naszej delegacji udało się ochronić Polskę przed tymi zagrożeniami - gwarantuje to tak zwany Protokół Brytyjski - dodał prezydent. Zaznaczył też, że Protokół jest integralną częścią Traktatu Lizbońskiego.
- Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że to, co wartościowe w Karcie Praw Podstawowych, jak na przykład prawa socjalne pracowników, jest gwarantowane przez ustawodawstwo krajowe - mówił prezydent.
Prezydent mówił do melodii z "Polskich dróg" Niektórym fragmentom wystąpienia prezydenta towarzyszyła
muzyka z filmu "Polskie drogi". Wystąpienie było także przeplatane archiwalnymi zdjęciami z ubiegłorocznych szczytów UE, wykresami; pokazano także zdjęcia ze ślubu homoseksualistów i czarno-białą, przedwojenną mapę Polski.
Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do Pałacu Prezydenckiego, projekt ustawy, która zamierza przedłożyć prezydent, nie jest jeszcze gotowy, ale prace nad nim "są zaawansowane".
Umieszczenia w ustawie ratyfikacyjnej zapisu o konieczności uzyskania szerokiego konsensusu w sprawie ewentualnego odstąpienia od niektórych zapisów traktatu - dotyczących kompromisu z Joaniny - do tej pory domagało się PiS.
Prace nad projektem już trwają W Kancelarii Prezydenta trwają już prace nad prezydenckim projektem ustawy ratyfikującej Traktat Lizboński. Projekt ustawy nie jest jeszcze gotowy, ale prace nad nim są zaawansowane.
Po wieczornym spotkaniu z szefami klubów L. Kaczyński spotkał się z zastępcą szefa swojej Kancelarii Robertem Drabą i prezydenckimi prawnikami, by konsultować propozycje zapisów projektu ustawy.
Komorowski: Na paranoję nie należy się godzić - Nie znamy jeszcze propozycji prezydenta. Co do jego obaw związanych z roszczeniami niemieckimi, to nawet w PiS-owskim projekcie nie było o tym mowy - powiedział Bronisław Komorowski w programie "Kropka nad i".
- W ustawie ratyfikacyjnej nie ma miejsca na zapisy znajdujące się już w Karcie Praw Podstawowych i Protokole Brytyjskim - dodał marszałek. W rozmowie z Moniką Olejnik odniósł się także do słów ministra Sikorskiego, według którego to, co proponuje opozycja w sprawie ratyfikacji Traktatu - "jest tradycyjną dla naszych eurofobów syntezą nieuctwa z paranoją".
- Na paranoję nigdy nie należy się godzić, ani na propozycje rozwiązań niekonstytucyjnych. To byłaby hańba dla parlamentaryzmu - powiedział Komorowski.
Brak porozumienia ws. trybu ratyfikacji Do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie trybu ratyfikacji. Według PO, rozmowy z PiS w tej sprawie zostały zakończone; PiS nie rezygnuje z wprowadzenia do ustawy ratyfikacyjnej gwarancji zachowania zapisów Traktatu Lizbońskiego. Jutro w Sejmie ma być kontynuowane drugie czytanie ustawy ratyfikacyjnej.