Ks. Sowa: jestem zdumiony, gdy politycy próbują wchodzić w rolę księży

gaj
17.03.2008 , aktualizacja: 17.03.2008 11:08
A A A Drukuj
- Jeśli politycy biorą się za zabezpieczanie wiary, to jest to nie najlepsza droga - komentuje wczorajsze wystąpienie prezydenta ksiądz Kazimierz Sowa.
Lech Kaczyński przemawia w kościele, Łyse 16.03.2008 r.
Fot. Kuba Atys / AG
Lech Kaczyński przemawia w kościele, Łyse 16.03.2008 r.


Lech Kaczyński tłumaczył, przed ołtarzem kościoła w miejscowości Łyse, swoje stanowisko w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Według prezydenta postanowienia traktatu, "choćby te związane z rzymską wiarą muszą zostać zabezpieczone tak mocno, jak to w prawie świeckim jest możliwe". Lech Kaczyński - podobnie jak PiS - chce by zapisy Traktatu zostały zabezpieczone przez odpowiedni tekst ustawy ratyfikacyjnej.



W Radiu Zet ksiądz Sowa mówił, że wiara powinna być zabezpieczona sumieniem człowieka i jego przywiązaniem do wartości a nie przez ustawę. - Mieliśmy już w historii Kościoła sytuacje gdy władza próbowała zabezpieczyć wiarę, działo się to zawsze ze szkodą dla Kościoła. Tam gdzie dobra ustawa ma zastąpić dobrą nowinę mamy sytuację gdy ludzie są zdezorientowani. Od zabezpieczania wiary jest sumienie, a nie zapisy w ustawach - mówił ksiądz Sowa. Dodał, że zawsze jest zdumiony gdy pojawiają się politycy i próbują wchodzić w rolę księży i zastępować przywódców duchowych.

Jutro Sejm ma powrócić do pracy nad ustawą pozwalającą ratyfikować Traktat z Lizbony. Do jej przyjęcia wymagana jest większość 2/3 głosów. Odpowiednich zapisów ustawowych domaga się jedynie PiS, którego głosy konieczne są do ratyfikacji. Platforma Obywatelska nie wyklucza, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość będzie upierać się przy swoim stanowisku, to w tej sprawie zostanie przeprowadzone referendum. Nie wyklucza też wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

Podziel się