Najbardziej utytułowana polska siatkarka pochodzi z Taszkientu

- To tak piękny sport, że mając 43 lata, wciąż się uczę i sprawia mi to wielką radochę. Jak tu kończyć karierę - zastanawia się Irina Archangielska, najbardziej doświadczona i utytułowana polska siatkarka
Dla rozgrywającej AZS AWF Poznań to 17. sezon w Polsce. Wciąż błyszczy na boiskach Ligi Siatkówki Kobiet, w ubiegłym tygodniu kolejny raz odbierała nagrodę dla najlepszej siatkarki meczu. Jej klub, choć bez bogatego sponsora i gwiazd w składzie, plasuje się zaraz za faworytami i nie powinien mieć kłopotów z utrzymaniem.

Z Karpolem na imprezie

- Pochodzę z dalekiego Uzbekistanu - zaczyna opowieść Archangielska. - Wiem, że dla Polaków to koniec świata, dlatego bez przerwy tłumaczę, że to gdzieś między Chinami a Afganistanem. W 1991 roku mój mąż przyjechał grać w koszykówkę w Kotwicy Kołobrzeg. Zabrałam się razem z nim, tym bardziej że miałam urodzić córkę. Po pięciu latach przyznano mi polskie obywatelstwo, już wtedy czułam, że tu jest moja ojczyzna. Rodzinny Taszkient ostatni raz odwiedziłam 15 lat temu. Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do kraju, z którego wszyscy uciekają. Chciałabym jednak go pokazać córce.

Klub, w którym grałam w Taszkiencie, przez pięć lat występował w lidze Związku Radzieckiego, co było wtedy wielkim osiągnięciem. Nigdy jednak nie byłam w kadrze. Pierwszą rozgrywającą była wówczas moja rówieśniczka Irina Kiryłowa [świetna siatkarka z przełomu lat 80. i 90., obecnie asystentka i żona selekcjonera Rosjanek Giovanniego Caprary]. Nie zetknęłam się także z legendarnym trenerem Nikołajem Karpolem. Myślę o sali treningowej, bo na wielu imprezach bywaliśmy razem.

Miałam za to przyjemność grać dla reprezentacji Polski. Zostawiłam sporo zdrowia w kwalifikacjach do mistrzostw Europy w 2003 roku, na których dziewczyny sięgnęły po pierwsze złoto. Trener Andrzej Niemczyk przed turniejem zmienił kadrę, widocznie okazałam się za stara. Ale nie wszystko stracone, może kiedyś też zostanę Złotkiem. Takim w mistrzostwach oldbojów (śmiech). Obecnej kadry oceniać nie zamierzam, bo najlepszą odpowiedzią są wyniki i transfery dziewczyn do najlepszych klubów we Włoszech i Hiszpanii.

Monopolowego nie zamknęli

W klubowej siatkówce zdobyłam wszystko, trudno mi wybrać moment, który zapamiętałam najbardziej. Mam pięć złotych medali, Puchary Polski, awans do ligi, spadek z niej, chyba tylko Gosia Niemczyk może mieć tego więcej. Najwięcej zawdzięczam sobie. Wychowałam się w głębokiej komunie, demokracja była dla nas pojęciem obcym, także na boisku. Na szczęście trafiałam na wspaniałych szkoleniowców, w Polsce był nim Jerzy Matlak. Co powiedział, było święte. Od niego nauczyłam się, że lepiej zrobić coś raz, a porządnie niż 150 razy i byle jak. Dlatego młodym dziewczynom radzę, by pracowały jeszcze więcej. By nie zatrzymywały się, kiedy okrzykną je juniorskim talentem, bo to pierwszy krok do zguby. Siatkówka jest tak piękna, tak bogata, że mając 43 lata, wciąż uczę się nowych rzeczy - padów, podkładania ręki w obronie - i za każdym razem mam z tego wielką radochę. Ostatnio po takiej interwencji sędzia niesłusznie przerwał grę, a ja miałam ochotę kopnąć go za to w kostkę.

Siatkówka to nie tylko praca, ale również towarzyskie wspomnienia. Zawsze, kiedy przyjeżdżałyśmy na mecze do Kalisza, na polecenie kierownika drużyny sprzątaczki opróżniały nam pokojowe barki w hotelu. Działacze zapominali jednak, że na dole pod hotelem był sklep monopolowy. W dodatku czynny całą dobę.

Moja kariera w Polsce związana była głównie z Wielkopolską. Choć grałam w Pile, Bydgoszczy i Szczecinie, to kocham Poznań. Tu chcę zostać i mieszkać na stałe. Po zakończeniu kariery chciałabym pracować ze studentami. To moje marzenie, bo zasmakowałam tego na uniwersytecie w Szczecinie.

Moja recepta na sukces? Im dłużej się trzymasz, tym jesteś lepsza. Chciałabym powoli kończyć karierę, ale nie pozwala mi mąż, który twierdzi, że nie mogę odejść, skoro odbieram tyle nagród dla siatkarki meczu. A ja przecież uwielbiam wygrywać...

Irina Archangielska

43 lata, 174 cm wzrostu, rozgrywająca. Karierę rozpoczynała w Awtomobiliście Taszkient. Do Polski trafiła w 1991 r., z czterema klubami zdobyła pięć mistrzostw Polski - z Pałacem Bydgoszcz (1992/93) i Naftą Piła (w latach 1998-2002). Grała również w Piaście Szczecin, z którym awansowała do LSK, od dwóch lat występuje w AZS AWF Poznań. W reprezentacji Polski od 2000 r. Archangielska rozegrała 11 spotkań, była jej kapitanem. Razem z kadrą Zbigniewa Krzyżanowskiego wywalczyła awans na mistrzostwa Europy w Turcji w 2003 r., na których Polki wywalczyły złoty medal.

Skomentuj:
Najbardziej utytułowana polska siatkarka pochodzi z Taszkientu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX