PZU wpłacił depozyt za "Pogorię"

PZU, ubezpieczyciel "Pogorii" wpłacił depozyt, dzięki któremu jacht będzie mógł wyruszyć w dalszy rejs, jak tylko izraelski sąd otrzyma dowód wpłacenia pieniędzy. Areszt na "Pogorię" został nałożony przez Izrael po tym, jak polski jacht staranował izraelską łódź rybacką. Z relacji kapitana wynika, że wina leżała po stronie załogi łodzi izraelskiej.
Jacht wraz z całą 51-osobową załogą jest przetrzymywany przez izraelska prokuraturę w porcie w Hajfie.

- PZU SA ubezpiecza żaglowiec "Pogoria". Wszelkie działania prowadzone w tej chwili przez PZU SA mają na celu jak najszybsze uwolnienie statku z aresztu i umożliwienie uczniom oraz załodze szybkiego powrotu do domu - potwierdził rzecznik prasowy PZU Michał Witkowski. Nie mógł podać szczegółów dotyczących sumy depozytu ze względu na ograniczenia ustawowe.

Łukasz Piątek, wiceprezes organizującego rejs Stowarzyszenia Edukacja Pod Żaglami powiedział, że PZU traktuje sprawę priorytetowo. Powiedział, że gdy izraelski sąd otrzyma dowód wpłacenia pieniędzy, to nie będzie miał powodu do przedłużania aresztu.

W czwartek koło południa izraelski sąd, zgodnie z standardową procedurą, zdecydował o zatrzymaniu jachtu w porcie - wraz z załogą. Powodem jest konieczność przedstawienia przez ubezpieczyciela armatora bonu zabezpieczającego, który pokryje koszty ewentualnego odszkodowania. - W godzinach wieczornych trwały rozmowy rzeczoznawców i adwokatów reprezentujących obie strony w sprawie oszacowania wysokości szkód - powiedział polski konsul w Hajfie, Janusz Połowniak.

Sprawę jednak komplikuje żydowskie święto szabat, z powodu którego izraelskie banki będą nieczynne aż do niedzieli - wtedy z kolei nieczynne będą banki w Polsce. Dlatego załoga nie może liczyć na opuszczenie portu przed poniedziałkiem. - Na pewno nie pozwolą nam stąd wyjść w ciągu najbliższych 48 godzin - twierdzi Zientarski.

Zderzenie z izraelską łodzią

Do zderzenia doszło około 2 w nocy. W wyniku kolizji dwóch izraelskich rybaków zostało rannych.

- Tuż po wyjściu z portu wpłynęliśmy na nieoświetloną łódź rybacką. "Pogoria" to duży żaglowiec więc kuter został przez nią praktycznie zmieciony - relacjonował biorący udział w rejsie Paweł Zybert.

Według Zientarskiego polski jacht został staranowany przez izraelską łódź, ale to izraelski rybak odniósł obrażenia. Zaraz po zderzeniu, załoga polskiego jachtu przystąpiła do akcji ratunkowej i nadała komunikat o wypadku. - Spuściliśmy na wodę ponton, rzuciliśmy też na wszelki wypadek koło ratunkowe - tłumaczył Zybert - Nie widzieliśmy tego dokładnie, było zbyt ciemno - dodaje.

Według informacji podawanych przez kapitana statku, winę za kolizję ponosi załoga izraelskiej łodzi. - Według przekazanych nam informacji, do kolizji doszło, gdy "Pogoria" wychodziła z portu. Napływająca z lewej strony siedmiometrowa łódź powinna była, zgodnie z prawem drogi, zatrzymać się lub zwolnić i przepłynąć za rufą polskiego jachtu - mówi Łukasz Piątek. - Zamiast ustąpić, łódź rybacka przyspieszyła i uderzyła "Pogorię" z lewej strony przy dziobie - dodaje.

Obie jednostki były odpowiednio oświetlone, ale pierwszeństwo przysługiwało polskiemu jachtowi, dlatego, że wychodził z portu, a łódź izraelska zbliżała się od lewej strony.

Polski konsulat w Izraelu potwierdza relacje załogi - według niego władze portowe nieoficjalnie stają po stronie polskiej załogi, winą za wypadek obarczając izraelskich rybaków. Konsul w Tel-Awiwie uspokaja jednak i zapewnia, że procedura zastosowana przez sąd jest standardem przyjętym na całym świecie. Cała nieprzyjemność wynika z opóźnienia ze względu na tryb pracy banków. Banki izraelskie będą nieczynne w sobotę, czyli żydowskie święto szabas, polskie banki zaś nie pracują w niedziele. Pieniądze trafią na odpowiednie konto najprawdopodobniej dopiero w poniedziałek.

Załoga bez paszportów

Sytuacja we czwartek była napięta. - Jesteśmy bezpieczni, ale zdenerwowani - mówił we czwartek radiu TOK FM Wojciech Zientarski, pasażer jachtu "Pogoria" i opiekun grupy 42 polskich uczniów. Załodze zabrano paszporty i mogą mieć problem z powrotem do kraju na święta - Jeśli nie wyjdziemy w morze nie dotrzemy na Sycylię, skąd mamy samolot do Polski - powiedział Zientarski.

- Zabrali nam paszporty. Nie możemy wyjść na ląd, bo nie mamy wiz, nie możemy wyjść w wodę, bo statek został zatrzymany - skarżą się uczestnicy rejsu ''Gazecie.pl". Przed północą TVN 24 poinformował, że załoga jachtu dostała przepustki uprawniające do wyjścia na ląd.

Na pokładzie jachtu znajduje się 36 uczestników "Szkoły pod Żaglami" - uczniów Autorskiego Liceum Ogólnokształcącego nr 42 w Warszawie.

Jacht miał opuścić Hajfę i udać się na Sycylię. Płynęliby tam 8 dni, a stamtąd udaliby się samolotem do Wenecji, a stamtąd autokarem do Polski - na święta wielkanocne. Kilkudniowe opóźnienie może uniemożliwić im więc spędzenie świąt w Polsce.

Zdaniem polskiego konsulatu, jeśli załoga ma problemy z zejściem na ląd, to są one przejściowe. Polska i Izrael zawarły bowiem umowę o ruchu bezwizowym. Polacy mają prawo przebywać w Izraelu bez wiz jeśli ich pobyt nie trwa dłużej niż 90 dni.