Cantoro: Chciałem grać dla Polski

Kilka miesięcy temu byłem w takiej sytuacji jak Roger. Leo Beenhakker proponował mi grę w reprezentacji Polski i wyjazd na Euro 2008, ale przepisy FIFA na to nie pozwoliły
Dariusz Wołowski: Dziś cała piłkarska Polska będzie patrzeć na Rogera, by sprawdzić, czy Leo Beenhakker ma rację, chcąc zabrać Brazylijczyka na mistrzostwa Europy. Pana też kiedyś Paweł Janas miał zabrać na mundial do Niemiec, ale przepisy FIFA nie pozwoliły, bo ma ma pan za sobą występy w juniorskiej kadrze Argentyny.

Mauro Cantoro (pomocnik Wisły Kraków): Nie tylko Janas rozmawiał ze mną o reprezentacji Polski. Także Leo Beenhakker. Jakieś pięć miesięcy temu, kiedy Polska pokonała Belgię i wywalczyła awans na Euro 2008, Holender pytał mnie, czy chciałbym grać u niego. Byłem bardzo dumny, że taki wielki trener widzi Cantoro u siebie. Ale PZPN jeszcze raz sprawdził moją sytuację i okazało się, że przepisy FIFA nie pozwalają.

A więc te kilkanaście juniorskich meczów dla Argentyny pozbawiło pana szans występu na mundialu i mistrzostwach Europy. Szkoda?

- Nie. Te kilkanaście juniorskich meczów to moja wielka duma. Grałem w koszulce Argentyny na mundialu juniorów, byłem kapitanem i do końca życia będę nosił w sercu to wspomnienie. Dla gry w pierwszej reprezentacji Argentyny wyrzekłbym się wszystkiego. Tyle że nie było mi dane. Ale tam nie każdy może grać, nawet taki gracz jak Juan Sebastian Veron nie mieści się teraz w składzie.

Kiedy robiłem z panem pierwszy wywiad tuż po przyjeździe do Wisły, mówił pan, że dla Argentyńczyka istnieje tylko jedna drużyna narodowa. Co się stało, że chciał pan jednak grać u Janasa i Beenhakkera?

- Kiedy mnie pan o to pytał pierwszy raz, miałem niewiele ponad dwadzieścia lat i mogłem się łudzić, że zagram dla Argentyny. Wcześniej namawiano mnie na zmianę obywatelstwa, gdy grałem w peruwiańskim klubie.

Minęły jednak lata i kiedy Janas zaproponował mi kadrę Polski, już nie miałem cienia wątpliwości, że z Argentyny powołanie nie nadejdzie nigdy. Tym bardziej gdy dwa lata później pytał o to samo Beenhakker. A poza tym zżyłem się z Polską, z Krakowem i byłby to dla mnie zaszczyt założyć biało-czerwoną koszulkę. Kocham Polskę. Choć byłbym oszustem, gdybym powiedział, że pierwsza w moim sercu nie jest Argentyna.

A Roger przyda się polskiej kadrze? Kibice patrzą na słabiutką grę Legii i mówią, że ten Roger też jest słaby.

- Jestem pewien, że ma wystarczająco dużo talentu, by wzmocnić drużynę Beenhakkera. Roger myśli na boisku inaczej niż polscy piłkarze, gra inaczej, i może wnieść do waszej drużyny latynoski błysk, zaskakujący dla przeciwnika. Oczywiście to tylko teoria, bo nikt pewności nie ma, zanim Rogera w kadrze nie spróbuje. Dopiero na Euro zobaczycie, czy pomysł był dobry. Dziś wiadomo tylko tyle, że wszystkie argumenty przemawiają za tym, by dać Rogerowi szansę.

A czy jest on słaby jak Legia? Nonsens. Oczywiście ci, którzy nie za dobrze znają się na rzeczy, nie potrafią odróżnić złej formy drużyny od słabości jej kluczowych piłkarzy. A Roger jest twarzą Legii, poza tym jest o nim głośno z powodu zainteresowania Beenhakkera, więc gromy spadają na niego. Bo przecież nikt nie przyczepi się do lewego obrońcy Legii. Ale moim zdaniem klub z Warszawy nie przegrywa przez Rogera.

Bardzo broni pan Rogera, a przecież Argentyńczycy za Brazylijczykami nie przepadają.

- Ja nikogo nie bronię, Roger nie jest moim bratem ani nawet dobrym kumplem, tylko rywalem z Legii, ale to nie przeszkadza mi doceniać jego klasy. Czy Polacy chcą Rogera w kadrze, to ich sprawa. Ja mówię, co myślę. Możecie uznać, że się nie znam.

Dziś zagra pan obok Rogera na środku pomocy. Może mu pan pomóc zabłysnąć na oczach Beenhakkera.

- Pomogę, bo taka jest moja rola na boisku. Ale Roger sam da sobie radę, bo gdyby Cantoro zrobił wszystko za niego, to przypuszczam, że nie byłby szczęśliwy. Zanosi się na bardzo fajny mecz, my, obcokrajowcy, postaramy się pokazać kibicom, ile wnosimy do polskiej ligi. Trochę to wszystko wypada w złym terminie, bo dwa dni temu grałem w lidze z Bełchatowem i jestem jeszcze zmęczony. Ale będę chciał się cieszyć grą, no i wygrać, bo już taki człowiek jest, że jak wychodzi na boisko, to przegrywać nienawidzi.

Który z obcokrajowców najbardziej przydałby się reprezentacji Polski