Skra odpadła z Pucharu Polski!

Sensacja w półfinale Pucharu Polski siatkarzy ?Enea Cup 2008?. Obrońca trofeum i mistrz Polski PGE Skra Bełchatów przegrał po tie - breaku z Jastrzębskim Węglem. W finale Jastrzębski zmierzy się z Wkręt Metem, który w drugim półfinale pokonał drużynę Mlekpolu 3:1.
Tym samym bełchatowianie nie przyjdą do historii i nie zdobędą pucharu cztery razy z rzędu. - Uważam, że Jastrzębie bardziej zasłużyło na zwycięstwo. Zrobiliśmy dzisiaj trochę za dużo błędów i dlatego przegraliśmy. Ale cóż każda drużyna kiedyś przegrywa i na nas też przyszedł czas. W końcu to tylko ludzie - skomentował Daniel Castellani trener PGE Skry. - Myślę, że ta porażka może nam paradoksalnie otworzyć drogę do kolejnych zwycięstw, bo znamy swoją wartość - dodawał Argentyńczyk.

W pierwszych dwóch setach jego podopieczni zagrali katastrofalnie w ataku. Piłek nie kończyli zarówno Stephan Antiga, Piotr Gruszka jak i atakujący reprezentacji Mariusz Wlazły. Wręcz genialnie w obronie prezentowali się Jastrzębianie. - Moim zdaniem obrona to kluczowy element. Dzisiaj przeszliśmy w nim samych siebie i za to chce pogratulować moim chłopakom - podkreślał szkoleniowiec zwycięzców Włoch Robert Santilli.

W pierwszych dwóch partiach jego gracze rozbili mistrza Polski wygrywając do 19 i 15. Potem jednak role się odwróciły. W Skrze do gry wrócili Antiga i Gruszka, a piorunującym serwisem popisywał się Mariusz Wlazły. Dodatkowo bełchatowianie inaczej skakali w bloku do atakującego rywali Roberta Prygla i ten zaczął wyrzucać piłki w aut. Efekt to zwycięstwa Skry do 17 i 20.

O awansie do półfinału zadecydował więc tie break. W nim bełchatowianie prowadzili 5:2, ale głównie dzięki postawie Dawida Murka Jastrzębianom udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie. - Powinniśmy mu chyba postawić pomnik za to zrobił - mówił zachrypnięty libero ekipy ze Śląska Paweł Rusek, który sam wyciągnął kilka niewiarygodnych piłek. A że jego koledzy byli skuteczni na kontrach to Skra przegrywała już 13:10. Po asie Wlazłego bełchatowianom wróciły jeszcze nadzieje na odrobienie strat, ale kolejne piłki kończyli Murek i Wojciech Jurkiewicz. - Każdy z nas miał dzisiaj wzloty i upadki, ja głównie upadki.

W piątej partii mieliśmy natomiast po prostu Dawid Murek Show. Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Życzę Jastrzębiu zwycięstwa w całym turnieju - powiedział środkowy PGE Skry Daniel Pliński. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale wykonaliśmy dopiero połowę roboty - podsumował trener Santilli nawiązując do jutrzejszego finału. W nim Jastrzębie spotka się ze zwycięzcą meczu Mlekpol AZS Olsztyn - Wkręt Met Domex AZS Częstochowa.

PGE Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 2:3 (19:25; 15:25; 25:17; 25:19; 12:15)

PGE Skra: Dobrowolski, Wlazły, Gruszka, Heikkinen, Pliński, Antiga oraz Lewis (libero), Maciejewicz, Neroj, Bąkiewicz, Wnuk

Jastrzębski Węgiel: N. Iwanov, Jurkiewicz, Yudin, Murek, E. Ivanov, Prygiel oraz Rusek (libero), Łomacz, Czarnowski, Rafa, Gorzewski

Wkręt Met lepszy od Mlekpolu

W drugim meczu półfinałowym Pucharu Polski Wkręt - Met Domex AZS Częstochowa pokonał 3:1 Mlekpol AZS Olsztyn 3:1 i jutro zagra o trofeum z Jastrzębskim Węglem.

- Od początku ten mecz nam się nie układał. Niby walka była wyrównana, ale to Częstochowa prowadziła kilkoma punktami. Dopiero później złapaliśmy właściwy rytm, ale rywale wytrzymali końcówkę - skomentował kapitan olsztynian Paweł Zagumny i to właściwie puenta całego spotkania.

W pierwszych dwóch setach podopieczni trenera Mariusza Sordyna byli mniej regularni. Choć wynik oscylował wokół remisu, to Mlekpol grał głównie zrywami. Czasami "zaskoczył" serwis w miarę nieźle wyglądał blok, ale szwankowało głównie przyjęcie. Stąd porażki do 23 i 22. W tych partiach olsztynianie mieli sporo pretensji do sędziego, a niektóre z ich błędnych decyzji widoczne były na telebimie umieszczonym w hali. - Może siatkówka jest już dla nich za szybka. To tylko ludzie, ale trzeba im jakoś pomóc, by mogli być pewni swoich decyzji. Może wprowadzić trzeciego i czwartego arbitra - spekulował Zagumny.

W trzecim secie w Mlekpolu na boisku pozostał wprowadzony wcześniej Michał Ruciak i dogranie do siatki wyglądało już lepiej. A wtedy Zagumny mógł uruchomić środkowych Marcina Możdżonka i Wojciecha Grzyba. Dzięki temu na skrzydłach łatwiej mieli Grzegorz Szymański, Bjorn Andrea i właśnie Ruciak. Czwarty ostatni set podobnie jak cały mecz był bardzo emocjonujący. Przy stanie 30:29 dla częstochowian na blok nadział się jednak Szymański i stało się jasne, że o Puchar Polski zagra Wkręt - Met Domex AZS. - To była święta wojna, chcieliśmy się zrewanżować Olsztynowi za porażkę sprzed roku i udało się - cieszył się najlepszy gracz zawodów Marcin Wika.

Odniesień do poprzednich rozgrywek było zresztą więcej. Wtedy, bowiem pary półfinałowe były te same, ale rozstrzygnięcia odwrotne. - Przyjechaliśmy tu po puchar i ma nadzieje, że z nim wyjedziemy. W Jastrzębiu gra opiera się w zasadzie na dwóch zawodnikach : Dawidzie Murku i Robercie Prygielu i by zwyciężyć musimy ich zatrzymać. Nastawiamy się na wielki bój - zapowiedział trener finalistów Radosław Panas.

A Olsztyn? Przegrał już w tym sezonie europejskie puchary, i teraz puchar Polski. Sytuacja drużyny, która od lat ma pieniądze, ale nie ma tytułów staje się więc coraz trudniejsza. - Mamy wielki potencjał, ale mamy też poślizgi Powtarzam jednak zawodnikom, że my nic nie musimy wygrać, my bardzo chcemy. Nie ważne jak skończy się ten sezon, ważne byśmy mogli sobie powiedzieć, że zagraliśmy go na maksymalnych obrotach - zakończył szkoleniowiec Mlekpolu Mariusz Sordyl.

Wielki finał Pucharu Polski Enea Cup 2008: Jastrzębski Węgiel - Wkręt Met Domex AZS Częstochowa jutro o godzinie 15.

Mlekpol AZS Olsztyn - Wkręt Met Domex AZS 1:3 (23:25; 22:25; 25:20; 29:31)

Mlekpol: Zagumny, Tanik, Grzyb, Andrae, Możdżonek, Szymański oraz Lambourne (l), Dehne, Ruciak, Lubiejewski

Wkręt - Met: Gierczyński, Woicki, Nowakowski, Szczerbaniuk, Wika, Bilings oraz Gacek (l), Janeczek