Bogdan Czajkowski nie przyjął odznaczenia od prezydenta

Podczas uroczystości wręczenia odznaczeń z okazji 40 rocznicy Marca '68 Bogdan Czajkowski nie przyjął Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. To jego protest przeciwko temu, że wolna Polska zmusiła go do wyjazdu zagranicę i przeciwko zapisom Traktatu Lizbońskiego.
Jak poinformowała Kancelaria Prezydenta w rozmowie z minister Ewą Junczyk - Ziomecką Czajkowski wyjaśnił powody swojej decyzji. Powiedział, że wolna Polska zmusiła go do wyjazdu z jego ojczystego kraju do Australii oraz, że nie zgadza się z zapisami Traktatu Lizbońskiego. kancelaria zaznaczyła też, że Czajkowski był przed uroczystością w stałym kontakcie z pracownikami Kancelarii Prezydenta, wiedząc w jakim charakterze jest zaproszony na uroczystość.

W trakcie uroczystości w Pałacu w momencie wyczytania swojego nazwiska, Bogan Czajkowski, podszedł do prezydenta i przez dłuższą chwilę rozmawiał z nim szeptem. "Panie prezydencie, z ciężkim sercem..." - to jedyne słowa Czajkowskiego, które usłyszeli dziennikarze.

Uczestnicy uroczystości, z którymi rozmawiali dziennikarze, również nie słyszeli, co Czajkowski powiedział prezydentowi. Całą sytuację oceniają jako "zgrzyt".

- Nie chciałbym, by moja odmowa przyjęcia odznaczenia była odczytywana jako nietakt wobec prezydenta Kaczyńskiego. Chciałem zaprotestować przeciwko temu, że nasze państwo, Rzeczpospolita - skazało mnie na margines życia - wyjaśnił potem w Radiu ZET Bogdan Czajkowski.

Prof. Andrzej Friszke powiedział w TVN24, że Czajkowski był jednym z przywódców strajku na Politechnice Warszawskiej. Przypomniał też, że kilka lat temu udzielił bardzo obszernej relacji prof. Jerzemu Eislerowi o tym, co się działo wówczas na Politechnice.