Ideolog ojca Rydzyka lżył w kościele na Piasku

Jerzy Robert Nowak zmieszał w niedzielę z błotem we wrocławskim kościele Najświętszej Marii Panny na Piasku nie tylko Jana Tomasza Grossa, ale i innych wrogów, m.in. Leona Kieresa, Jacka Kuronia i profesora Władysława Bartoszewskiego.
Nowak jeździ po kraju z cyklem wykładów o ostatniej książce Jana Tomasza Grossa "Strach". We Wrocławiu miał dwa spotkania: w sobotę w kościele redemptorystów na Wittiga i wczoraj w kościele na Piasku. Na obu były komplety publiczności. - Ja naprawdę zajmuję się Grossem bez radości. Chciałbym, żeby ktoś robił to za mnie, no ale, niestety, ktoś tę walkę musi toczyć - tłumaczył zebranym. Pasja, z jaką oceniał autora "Strachu" i jego książkę, udzielała się publiczności, która wielokrotnie przerywała owacjami jego wystąpienie.

W dwugodzinnym wykładzie Grossa określił mianem anty-Polaka, katolikożercy, rasisty, szowinisty i chciwego na forsę faceta. - On jest narzędziem przedsiębiorstwa Holocaust. Został delegowany do wyłudzenia od Polski haraczu w postaci odszkodowań. A przypomnę państwu, że tu chodzi o kwotę 65 mld dolarów.

Atakował też innych. - Bo ileż jest postaci ciekawszych [od Grossa - przyp. J.H.] do opisania! Prawie magister Kwaśniewski, postkomunista i prezydent-przepraszacz! Albo trzeźwy inaczej Jacek Kuroń! I Niesiołowski: pajac, badacz owadów i oszczerca! - wyliczył. - To są postaci, których opisywanie to sama przyjemność i relaks.

Skrytykował też byłego prezesa IPN, wrocławskiego senatora prof. Leona Kieresa, którego nazwał "żałosną karykaturalną postacią", czym wzbudził aplauz i radość w kościele. Również wśród przysłuchujących się księży.

Udzielił też słuchaczom lekcji historii: - Pogrom kielecki został przygotowany przez sowiecką i polską bezpiekę. Chodziło o zabicie kilkudziesięciu Żydów tylko po to, by świat mówił o polskim antysemityzmie, a zapomniał o sfałszowanym kilka dni wcześniej referendum! Tak robiono we wszystkich krajach komunistycznych!

Tym razem obeszło się bez antysemickich zwrotów formułowanych wprost. Nowak powstrzymał się m.in. od zwrotów znanych już z krakowskiego spotkania przed trzema tygodniami (prof. Bogusław Wolniewicz przestrzegał wówczas, że "Żydzi atakują i trzeba się bronić"), wytłumaczył natomiast, że w czasie wojny często sami Żydzi wydawali innych Żydów nazistom. - Wiecie państwo, z jakiej grupy zawodowej przetrwało wojnę najwięcej Żydów? Z policjantów! Najgorsza była policja żydowska! - przekonywał.

Po wykładzie, podczas fotografowania się z wielbicielami, dołożył też prof. Władysławowi Bartoszewskiemu: - Nie wiem, czy ma nawet maturę, pewnie ma. Ale nie wierzcie państwo w bzdury, że on gdziekolwiek walczył. Ten człowiek jednej kuli nie wystrzelił, bohater jeden.

Jerzy Robert Nowak ogłosił we Wrocławiu "ogólnopolską akcję pobudzania patriotyzmu i rozpoczęcie ataku na anty-Polaków". - Bo dziś rządzą nami lumpenelity, które nie wiedzą, co to wiara i patriotyzm! Wiedzą tylko, co to pieniądze! A większa ich część to dzieci starych elit komunistycznych!