Sondaż: Merkel ulubionym przywódcą Polaków

Grzegorz Sadowski, Karolina Woźniak
01.03.2008 , aktualizacja: 01.03.2008 13:09
A A A Drukuj
Angela Merkel, kanclerz Niemiec, to najwyżej ceniony przez Polaków światowy przywódca - wynika z sondażu Pentora przeprowadzonego na zlecenie "Wprost".
Angela Merkel
Fot. MARKUS SCHREIBER AP
Angela Merkel
Szefowa niemieckiego rządu nieoczekiwanie wyprzedziła prezydenta Stanów Zjednoczonych George'a W. Busha. Trzecie miejsce zajął premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown, a dopiero czwarte prezydent Francji, Nicolas Sarkozy.

Dlaczego Polacy tak wysoko cenią Angelę Merkel? - Pani kanclerz zna Polskę, podkreśla, że to właśnie polska "Solidarność" sprawiła, że zajęła się polityką - tłumaczy Thomas Urban, historyk, dziennikarz, korespondent "Süddeutsche Zeitung" w Polsce. - Angela Merkel jest silnym politykiem, która siłę łączy ze zdolnością do dialogu. Podczas Berlinale obejrzała film "Katyń" i rozmawiała z Andrzejem Wajdą. Pani kanclerz jest świadoma tego, że Niemcy wiele zawdzięczają Polsce - przypomniała o tym w swoim wystąpieniu przed studentami Uniwersytetu Warszawskiego - dodaje Michael H. Gerdts, ambasador Niemiec w Polsce.

Czy to, że Angela Merkel wygrała w sondażu z George'em W. Bushem oznacza, że Polacy zawiedli się na Ameryce? - Źle oceniamy prezydenturę Busha i nie rozumiemy powodów wojny w Iraku ani tego, dlaczego mamy rozmieścić w naszym kraju elementy tarczy antyrakietowej. Fatalnie na wizerunku USA odbiły się bezowocne starania polskich polityków o zniesienie wiz. Do programu udało się wejść Czechom, ale nie Polsce, co pogłębia frustrację. I choć program bezwizowy jest w kompetencjach Kongresu, potocznie winą obciąża się Busha - tłumaczy prof. Krzysztof Michałek, amerykanista. Jego zdaniem to wszystko ma wpływ na dobrą ocenę Angeli Merkel. - Merkel pomogła nam przy negocjowaniu unijnego budżetu, poparła nasze stanowisko w sprawie weta na rozmowy Rosja-UE i choć nie wycofała się z projektu budowy gazociągu na dnie Bałtyku, to nie jest też jego wielką zwolenniczką. Nie bez znaczenia jest to, że Polacy zauważyli w ostatnich latach, iż większe korzyści mamy z obecności w UE niż z sojuszu z USA. Rośnie proeuropejskość, a sympatia wobec Ameryki spada - dodaje Michałek.

Podziel się