Zatrzymania dokonano po zeznaniach urzędniczek ratusza w sprawie molestowania. Wystąpiły one z wnioskiem o ściganie prezydenta Czesława Małkowskiego. Tzw. seksaferą w ratuszu zajmuje się
Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. Do prokuratury zgłosiła się także nauczycielka, twierdząca, że Czesław Małkowski miał ją molestować, kiedy jeszcze pracował jako nauczyciel historii w szkole podstawowej na Nagórkach.
Jeśli zarzuty by się potwierdziły, prezydentowi grożą poważne konsekwencje. Kodeks postępowania karnego mówi, że "kto przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3". A w innym miejscu: "Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12".
Prezydent konsekwentnie zaprzecza wszystkim zarzutom i uważa, że stał się ofiarą spisku. Od kilku dni przebywał na urlopie.
Wiceprezydent: Sytuacja w Olsztynie jest kryzysowa Wiceprezydent Olsztyna Tomasz Głażewski (PO) poinformował, że przejął kierowanie miastem po tym, jak
policja zatrzymała prezydenta Olsztyna Jerzego Czesława Małkowskiego w związku z seksaferą. Uważa, że sytuacja jest "kryzysowa".
- Pojawienie się prokuratury w każdym z urzędów nie jest sytuacją normalną, dlatego uważam, że ta sytuacja ma wpływ na funkcjonowanie miasta - powiedział na konferencji prasowej w ratuszu Głażewski. Podkreślił, że jest zaskoczony zatrzymaniem Małkowskiego. Mówił, że nie był na to przygotowany, musiał przerwać krótki urlop.
- Liczę się teraz z każdą sytuacją, trzech zastępców prezydenta będzie działać dla dobra miasta pod nieobecność Małkowskiego. Przepisy regulują takie sytuacje - dodał Głażewski.
W urzędzie miasta w Olsztynie wciąż pracują - na polecenie prokuratury okręgowej w Białymstoku - policjanci, którzy zabezpieczają dokumenty. Małkowski ma być przewieziony do Białegostoku.