- Uczuciowo, odruchowo sympatyzuję oczywiście z krajami, które się emancypują. Jestem Polakiem a my takie doświadczenia, trudne mamy - tłumaczy Władysław Bartoszewski.
Profesor podkreślił jednak, że należy wziąć pod uwagę zdolność nowego państwa do samodzielnego funkcjonowania. Przypomniał, że jest to dwumilionowy kraj, pozbawiony przemysłu i infrastruktury, w którym panuje ogromne
bezrobocie - Nie bardzo widzę życie tych ludzi. - dodaje profesor.
Bartoszewski uważa, że Polska nie powinna "wychodzić z szeregu, a raczej iść tak jak większość krajów Unii Europejskiej". - Jesteśmy w jednej rodzinie, a jak weszliśmy do rodziny dobrowolnie, to powinniśmy brać pod uwagę nastrój, jaki w niej panuje. - uważa profesor.
Nie bójmy się Rosji -To, że to się akurat mało podoba potężnemu państwu, Federacji Rosyjskiej, to oczywiście jest ważny czynnik, ale nie powinno nas to paraliżować - uważa Bartoszewski.
Były szef MSZ przypomniał, że ci sami politycy, którzy krytykują decyzję rządu i obecnego premiera wcześniej potępiali go za rzekomą uległość wobec Rosji - To kto jest do diabła uległy? - pyta Bartoszewski.