Aleksanian w "szpitalu": nie leczony, skuty kajdankami, bez prawa do wizyt

Wasilij Aleksanian, umierający były wiceprezes Jukosu, trafił przed tygodniem z aresztu do "szpitala". Takie było zalecenie Trybunału Strasburgu, bo Aleksanian choruje na nowotwór i na AIDS. Szpital jednak przywitał go kajdankami - przykuty do łóżka 24 godziny na dobę Aleksanian nie jest leczony, nie ma prawa do wizyt, ani nawet do wykonania telefonu. - Warunki w szpitalu są gorsze niż w areszcie - komentuje Jelena Lwowa, jedna z adwokatek Aleksaniana.
- Jesteśmy w szoku - on jest przykuty do łóżka. Dziś jego stan zdrowia jest jeszcze gorszy, niż był w areszcie śledczym. Szpital, w którym się znajduje Aleksanian, nie specjalizuje się w leczeniu AIDS, choć tego wymagał Europejski Trybunał. Nawet nie jesteśmy w stanie określić, czy zapewniono mu odpowiednie leczenie, ponieważ Aleksanian znajduje się w miejscu, które bardziej przypomina dom spokojnej starości, niż klinikę dla śmiertelnie chorych- relacjonuje Drew Holiner, reprezentujący Wasilija Aleksaniana przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Według Holinera, Aleksanian bezskutecznie próbował połączyć się ze swoimi adwokatami, ale mu odmówiono.

- Jest zupełnie odizolowany. Nie wiemy, kiedy będziemy mieli znowu możliwość zobaczyć go. Jest to bardzo niepokojące, ponieważ wiemy, że na niego jest przez cały czas wywierana presja. Zmuszają go do złożenia zeznań obciążających byłych współpracowników. Poprzez swoje odizolowanie oraz ze względu na obecne warunki staje się on szczególnie łatwym celem. To chory i odważny człowiek, ale nie wiem, jak długo jeszcze wytrzyma - opowiada dalej adwokat chorego.

Radzieckie metody

Aleksanian dwa lata, do zeszłego tygodnia, przebywał w moskiewskim areszcie oskarżany przez prokuraturę o malwersacje finansowe. W areszcie zdiagnozowano u niego AIDS, zaćmę, nowotwór węzłów chłonnych, gruźlicę i zapalenie wątroby. Na większość z tych chorób zapadł ze względu na warunki, w jakich go trzymano - był to sposób prokuratury, aby wyciągnąć zeznania przeciwko byłym szefom - Chodorkowskiemu i Lebiediewowi.

- Aleksanian jest przykuty do łóżka i może tylko leżeć, siedzieć albo stać obok niego. Jest przykuty przez całą dobę. Aleksanian, który jest w stanie samodzielnie chodzić, jest zmuszony do zaspokajania potrzeb higieny osobistej bezpośrednio w łóżku. Mimo zapewnień lekarzy, że będzie mógł codziennie się kąpać, w ciągu 11 dni pobytu w szpitalu pozwolono mu wziąć prysznic tylko dwukrotnie. Aleksanian jest przetrzymywany w poniżających warunkach nie spełniających podstawowych norm sanitarnych. Jest to sprzeczne z międzynarodowymi standardami opieki nad pacjentami- apeluje do Trybunału dalej Holiner.

Potężne wsparcie

Trybunał w Strasburgu już trzykrotnie upominał Rosję, grożąc sankcjami, że nie przestrzega ona Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, której jest sygnatariuszką. W obronie Aleksaniana stanęli także rosyjski rzecznik praw obywatelskich, Rada Europy a nawet naczelnik aresztu, w którym przetrzymywany był chory.

W tym dużym froncie obrony praw człowieka moskiewskiego więźnia ma zaszczyt brać udział także Gazeta.pl. Pisaliśmy o sprawie jako pierwsze medium w Polsce, a widząc zainteresowanie i poruszenie wśród naszych czytelników postanowiliśmy rozpocząć akcję zbierania podpisów w tej sprawie do Ambasady Rosyjskiej w Moskwie. Zapraszamy Was do zapoznania się z nią.